Autor: Aru

Okładki płyt w 2019 r. cz. 2

Wśród okładek płyt zdarzają się czasem takie, które można opisać po prostu jako „dziwne”. Zwłaszcza w muzyce metalowej jest kilka takich wątków, które często się przewijają, a są totalnie kiczowate.  Poniżej kilka okładek z zeszłego roku, które przynajmniej  dla mnie są „dziwne”

Okładki płyt w 2019 r.

Chociaż niezwykle rzadko zdarza mi się mieć w ręku płytę i słuchając muzyki korzystam przede wszystkim ze streamingu, to wciąż jeszcze okładki albumów mają dla mnie znaczenie. Nie tylko zachęcają lub odrzucają do tego by posłuchać muzyki, po prostu lubię zagłębić się w światy na nich wykreowane. Oto kilka takich, które w zeszłym roku szczególnie mi się spodobały:

Červenohorské sedlo – Keprnik – Šerák i z powrotem

Dwa dni przed nowym rokiem wybraliśmy się w góry na Červenohorské sedlo by stamtąd ruszyć na Keprnik i Šerák. Pierwsze zaskoczenie to śnieg. Owszem spodziewałem się kilku centymetrów, ale tu było pół metra. Wystarczyło tylko zrobić niewielki krok od wydeptanej ścieżki, aby zapaść się po kolana. Dobrze, że przed wyjazdem zaopatrzyliśmy się w stuptupy, które doskonale sprawdziły się w tych warunkach. Kolejne zaskoczenie, to mgła. Już drugi raz idąc na Kpernik robiliśmy to przy słabej widoczności. W połączeniu ze śniegiem pokrywającym drzewa, dawało to dosyć męczący efekt dla oczu. Przede wszystkim zdjęcia, nie były takie jakby mogły być. Ale wyprawa i tak się udała. Przede wszystkim przyniosła nam sporo satysfakcji, no i w końcu można było się trochę poruszać po świątecznym obżarstwie.

Wschód Słońca nad Odrą

A dzisiaj, tak jak sobie to wcześniej zaplanowałem, wybrałem się nad Odrę. I znów lekki mróz (-4°C), sprzyjał wędrówce, spajając w swoim stalowym uścisku ziemię i błoto. Trafiłem niesamowicie, bo kiedy pojawiłem się na wale, akurat zza drzew zaczęło wyłaniać się Słońce. Niezwykle rzadko mam okazję podziwiać ten niezwykły spektakl. O tej porze roku zazwyczaj jestem w pracy lub do niej jadę, a o innych jeszcze śpię. Z tym większą przyjemnością smakowałem każdą chwilę wyłaniania się słonecznej tarczy. Taniec światła i kolorów. I nawet mróz mi w tym nie przeszkadzał. O tej porze roku jest tu mnóstwo ptactwa. Powitał nas myszołów, który zerwał się z jednego z rosnących na wale drzew. Wcześniej na polu widziałem biegnące cztery sarny, które musieliśmy spłoszyć naszym nagłym pojawieniem się. Były też całe stada kaczek pływające po rzece, a co jakiś czas nad nami przelatywało kilka kormoranów. Raz pojawiła się czapla, a na wodzie leniwie unosiła się para łabędzi. I pomyśleć, że moje wrodzone lenistwo, mogłoby mnie pozbawić tej niesamowitej przygody.

Poranek w lesie

Korzystając z bonusowego dnia wolnego i tego, że w końcu nie pada, wybrałem się dziś rano do lasu. Chciałem pojechać równo ze wschodem słońca, ale zanim udało mi się zeskrobać lód z szyb, słońce już wstało. Ale i tak warunki były niezłe. To był świetny pomysł, aby z samego rana wybrać się do lasu. I nie tylko ja tak sądzę, psinka była bardzo zadowolona z tego długiego spaceru. Jej drobne ciałko wręcz krzyczało: Nareszcie! Przy okazji zrobiłem kilka zdjęć. Nic rewelacyjnego, ale najważniejsze jest to, że w końcu ruszyłem się z domu Cisza spokój, świeże powietrze, nieco wysiłku fizycznego oraz trochę dźwięków i zapachów lasu. Czysta, niemal metafizyczna przyjemność.

Paździerze 2019 cz. 3

Super Paździerz

Specjalne wyróżnienie należy się spektaklowi Mistrz i Małgorzata w opolskim Teatrze im. J. Kochanowskiego. To przedstawienie wywarło na mnie ogromne wrażenie. Wspaniała interpretacja niezwykłej książki.

Rozczarowania

Finałowy sezon Gry o tron – już wcześniej o tym pisałem, ale wspomnę jeszcze raz, twórcy tego serialu przez kilka lat przygotowywali widzów do czegoś wielkiego, a później obdarzyli ich słabym, nudnym i po prostu głupim finałem.

Pidżama Porno Sprzedawca jutra – kiedy usłyszałem, że Pidżama powraca z nowym albumem spodziewałem się jednej z najważniejszych płyt dekady. Niestety okazało się, że formuła pod nazwą Pidżama Porno wyczerpała się kilkanaście lat temu i zupełnie niepotrzebnie do niej powrócono.

Reakcja na literackiego Nobla dla Olgi Tokarczuk – kiedy usłyszałem o decyzję komitetu noblowskiego poczułem się szczęśliwy, a także dumny z tego, że mieszkam w kraju, którego kultura doceniania jest na świecie. Później jednak nastąpiła fala hejtu, ludzi małych, słabych, którzy nic nie osiągnęli i raczej szans na to nie mają. I poczułem wstyd, żal i rozgoryczenie. Szkoda. Dziwny to kraj, gdzie za sukces uważa się, to że piłkarze awansowali do jakiś tam rozgrywek, z których i tak wypadną po kilku pierwszych meczach, a niszczy się osobę, która została wyróżniona wyjątkową nagrodą. Wylewa się na nią pomyje nienawiści tylko dlatego, że odważyła się ten kraj, zresztą słusznie skrytykować. Szkoda, że tak wielu osobom brak pokory, i dystansu do siebie.

Paździerze 2019 cz. 2

Muzyka

Muszę tu zaznaczyć, że słucham bardzo różnej muzyki, jednak około 70-80% płyt, które udało mi się w tym roku przesłuchać to metal. Ta muzyka stanowi część mnie i jest mi niezbędna do życia podobnie jak powietrze, jedzenie, miłość czy las.

Mgła – Age of Excuse

Amon Amarth – Berserker

Batushka – Hospodi

Shibalba – Stars Al-Med Hum

So Slow – 3T

Xenoblight – Procreation

Rotting Christ – The Heretics

Crystal Lake – Helix

Whitechapel – The Valley

Laster – Het Wassen Oog

Fleshgod Apocalypse – Veleno

Tool – Fear Inoculum

Opeth – In Cauda Venenum

Rings Of Saturn – Gidim

Cattle Decapitation – Death Atlas

Killswitch Engage – Atonement

Blood Incantation – Hidden History of the Human Race

Muzyka nie metalowa

Van Morrison – The Prophet Speaks

The Michel Petrucciani Trio – One Night in Karlsruhe (Live)

Ken Fowser – Right on Time

Walter Trout – Survivor Blues

The Raconteurs – Help Us Stranger

Jeremy Pelt – Jeremy Pelt The Artist

Branford Marsalis Quartet – The Secret Between the Shadow and the Soul

Ludovico Einaudi – Una mattina

Ludovico Einaudi – Seven Days Walking

Laurent Coulondre – Michel on My Mind (Tribute to Michel Petrucciani)

New Model Army – From Here

Joel Ross – KingMaker

Joe Armon-Jones – Turn to Clear View

Victor Wainwright and the Train

c.d.n.