Kategoria: książka

Krótko o… książkach cz. 20

Craig Russell, Czynnik diabła

Czynnik Diabła to czarny kryminał retro, którego akcja toczy się w międzywojennej Czechosłowacji. Bohaterem powieści jest młody psychiatra Viktor Kosárek. Podejmuje on pracę w starym zamczysku, które jest jednocześnie miejscem odizolowania sześciu psychopatycznych morderców. Craig Russell stworzył fascynującą opowieść, której fabuła krąży wokół dociekań na temat natury prawdziwego zła. Zła, za którym nie stoi żadna nadprzyrodzona istota, tylko tkwi schowane w każdym z nas, czekając tylko na jakiś czynnik, które je aktywuje. Książka świetnie napisana, a jej zaletą jest także samo tło opowieści. Myślę, że nie bez przyczyny autor wybrał ten czas dla swojej książki, czyli krótką chwilę, za nim totalne zło opanowało Europę.

Robert Harris, Monachium

A o tym, jak doszło do przehandlowania Czechosłowację za cenę odsunięcia wojny, jak się zresztą okazało jedynie na dziesięć miesięcy, można przeczytać w książce Monachium Roberta Harrisa. Autor bardzo dobrze pokazał na czym polega polityka i dyplomacja. Sojusze są tylko tymczasowe, a liczy się doraźny, chwilowy interes poszczególnych krajów. Jedyną rzeczą, która mnie mocno tu raziła, to pokazanie Nevilla Chamberlaina, jako niezwykłego męża stanu, chociaż tak naprawdę jego działania nie były niczym innym jak haniebną kapitulacją wobec żądań prymitywnego szantażysty jakim był Hitler. Do czego to doprowadziło, dobrze wiemy.

Krótko o… książkach cz. 19

Souad Mekhennet, Powiedzieli, żebym przyszła sama. Za linią dżihadu

Jak to się dzieje, że ludzie, często urodzeni i wychowani na Zachodzie, na wskroś przesiąknięci naszym stylem życia, zaczynają nagle zabijać w imię dżihadu? Na to pytanie w swojej książce, próbuje odpowiedzieć Souad Mekhennet, niemiecka dziennikarka o marokańsko-tureckich korzeniach. Ma wielki upór w dochodzeniu do prawdy, a dzięki swojemu pochodzeniu udaje jej się spotkać i porozmawiać z osobami, do których nie dotrze nigdy żaden zachodni dziennikarz. Souad Mekhennet stara się pokazać to co dzieje się na Bliskim Wschodzie z zupełnie innej strony, próbując dociec, jakie są korzenie dżihadowego szaleństwa. I chociaż sama jest muzułmanką, wciąż nie może zrozumieć, dlaczego ktoś czemuś takiemu daje się porwać, doprowadzając do cierpienia innych ludzi. Przy okazji bardzo krytycznie pisze o zachodnich demokracjach, które od czasu wspierania mudżahedinów walczących w Afganistanie z sowiecką inwazją, podarowali im potężne narzędzia, które później zostały użyte przeciwko Zachodowi. Powiedzieli, żebym przyszła sama to bardzo wciągająca książka, w sam raz na długie, zimowe wieczory.

Ahmed Saadawi, Frankenstein w Bagdadzie

To nie reportaż, ale po części opowiada o tym samym co Powiedzieli, żebym przyszła sama, czyli pokazuje piekło, które dzieje się na Bliskim Wschodzie od drugiej strony. Dobrze znamy obrazki z Iraku które pojawiły się w mediach po inwazji na ten kraj Stanów Zjednoczonych i sojuszników. Konwoje wojsk koalicji, czający się na nich zamachowcy, zdenerwowani żołnierze i obserwujący ich nieprzyjaźni ludzie. Frankenstein w Bagdadzie pokazuje jednak to, jak wyglądało życie zwykłych Irakijczyków po obaleniu Saddama. Brak prądu i wody, korupcja, wpadający nagle do domów żołnierze, miny pułapki, z tym musieli żyć mieszkańcy Iraku od 2003 r. Książka ta, to także doskonała opowieść o zemście i nie kończącej się spirali przemocy. Ale jest to także powieść dość dziwna, czasami wręcz groteskowa i abstrakcyjna. Jednak to wszystko tworzy doskonałą całość, która sprawia, że Frankenstein w Bagdadzie jest taka dobra.

Krótko o… książkach cz. 18

Marek Krajewski, Golem

Marek Krajewski w tym roku przygotował dwie książki. Wiosną ukazała się całkiem udana Dziewczyna o czterech palcach (cykl o Popielskim), a kilka tygodni temu Goliat (cykl o Mocku). I tym razem autor jednak nie podołał. Książka jest wyjątkowo nie ciekawa. Jak dotąd, jeszcze żadna opowieść o Mocku nie była tak słaba. Odnosi się wrażenie, że została napisana zbyt szybko, tak jakby trzeba było coś szybko napisać i w ten sposób powstał Golem, potwór ulepiony naprędce z gliny. Krajewski postanowił totalnie przemaglować swojego bohatera. Upokarza go, totalnie upodla i niemal unicestwia. Czyżby autor upatrywał jakąś psychopatyczną radość w niszczeniu swojej postaci? Nie wiem czemu to wszystko miało służyć? Nie ma to żadnego związku z wcześniejszymi książkami, które opisywały późniejsze wydarzenia z życia tego bohatera. Coś takiego wywarłoby głęboką rysę na każdym, a nigdy nie było o tym mowy. I chociaż akcja książki, wciąż toczy się we Wrocławiu (Breslau), to miałem wrażenie, że niewiele jest tutaj tego wspaniałego miasta. Czuję wielkie rozczarowanie, bo kryminalny cykl o Mocku, należał do moich ulubionych.

Szczepan Twardoch, Królestwo

Po sukcesie Króla, Twardoch postanowił iść za ciosem i napisał kontynuację historii Jakuba Szapiro. Tym razem akcja powieści toczy się podczas wojny, a Szapirę obserwujemy oczami jego syna Dawida oraz kochanki Rywki. Co się stanie, kiedy król straci swoje królestwo? To opowieść o upadku, beznadziei i śmierci człowieczeństwa. Tu silnymi są ci, którzy wydawali się słabi, w przeciwieństwie do tych potężnych, którzy nie są w stanie poradzić sobie z utratą pozycji. Twardoch po raz kolejny pokazuje okrucieństwo i bezsens wojny. Jednak najbardziej wstrząsający w tej książce jest pesymizm. Ciężko jest się pozbierać po tej lekturze. I jeszcze jedna rzecz, która sprawia, że Twardocha można uznać, za jednego z najważniejszych, współczesnych pisarzy, Królestwo jest kontynuacją świetnego Króla, ale jednocześnie odnosi się wrażenie, że to już zupełnie inna opowieść. Mróz czegoś takiego nie potrafi.

Krótko o… książkach cz. 17 Czyli co przeczytać podczas urlopu

Urlop to czas odpoczynku, ale także, a może przede wszystkim czas na nadrabianie zaległości książkowych. Są jednak takie chwile, kiedy przez umysł nie przejdzie nic poważniejszego. Warto wówczas siąść z jakąś lżejszą lekturą. Oto kilka, wypróbowanych przeze mnie pozycji

Vincent V. Severski, Odwet

Doskonała kontynuacja Zamętu. Wciągająca powieść szpiegowska o ludziach, którzy wbrew politykom, a może właściwie powinno się stwierdzić, że pomimo zabiegów polityków, stoją na straży ojczyzny. Oj zabrzmiało to strasznie górnolotnie i kiczowato. Książkę jednak naprawdę warto przeczytać, nawet jeśli nie zna się poprzedniej. A kiedy już się to zrobi, to bardzo ciężko będzie się od niej oderwać.

Frederick Forsyth, Fox

Forsyth to prawdziwy klasyk powieści szpiegowskich. Tym razem autor takich powieści jak Dzień Szakala, Akta Odessy, czy Afgańczyk, przenosi nas w świat szpiegostwa w sieci. Coraz bardziej uzależnieni jesteśmy od nowych technologii, a to sprawiło, że pojawiły się zupełnie nowe zagrożenia. Czytając tę książkę zaczęło przerażać mnie to, jak funkcjonuje świat. No niby wiem, że rządzi nim cynizm, chęć zysku, ale jakoś na co dzień, nie specjalnie o tym myślę. Czytają Foxa bardzo mi się to uwypukliło. Pozostaje mieć nadzieję, że istnieją tacy ludzie jak sir Adrian Weston, główny bohater powieści. Niestety, pod względem literackim książka jest dosyć toporna. Sporo powtórzeń, uproszczony, czarno – biały świat, nieco psują przyjemność z lektury. Na szczęście nie jest też zbyt obszerna, a czyta się ją wyjątkowo szybko.

Stephen King, Outsider

Podczas wakacji można także sięgnąć po inne popularne gatunki. Kryminał? Horror? To może Oudsider Stephena Kinga? Książka zaczyna się jak klasyczny kryminał, czyli jest zbrodnia, jest śledztwo. Klimat jak u Cobena, do którego zresztą King puszcza bardzo wielkie oko. Czyli kryminał, thiller, ale… No właśnie, ALE przecież to Stephen King.

Krótko o… książkach cz. 16 Trzy czeskie biografie

Aleksander Kaczorowski w biografiach trzech wybitnych czeskich twórców, w fascynujący sposób opowiada o historii Czech w XX wieku. Ota Pavel dziennikarz sportowy, wybitny pisarz, który stworzył rzecz tak niezwykłą jak Śmierć pięknych saren. Człowiek, na którym piekło wojny odcisnęło tak durze piętno, że doprowadziło go to do szaleństwa. Bohumil Hrabal, jeden z najwybitniejszych pisarzy europejskich XX stulecia, prawdziwy mistrz snucia opowieści, który w prosty oraz ironiczny sposób potrafił poruszać tematy bardzo trudne. Vaclav Havel dramaturg, buntownik, poeta, później także polityk. Trzy wybitne jednostki, które musiały zmierzyć się z systemem totalitarnym (w przypadku Oty Pavla, nawet z dwoma) i trzej wielcy pisarze, którzy w swojej twórczości próbowali zgłębić ludzką duszę. Kaczorowski napisał nie tylko biografie tych wybitnych artystów, ale także Czechów i ich kraju w ostatnich kilkudziesięciu latach. Hrabal. Słodka apokalipsa, Havel. Zemsta bezsilnych i Ota Pavel. Pod powierzchnią, to książki, z którymi powinien zapoznać się każdy kogo interesują nasi południowi sąsiedzi.

Krótko o… książkach cz. 15

Łukasz Orbitowski – Kult

Łukasz Orbitowski z pisarza zajmujący się literaturą, którą można określić jako horror/fantastyka, z każdą kolejną książką, przeobraża się w coraz poważniejszego autora. W swojej ostatniej powieści Kult, sięga po temat duchowości. Korzysta tutaj z prawdziwych wydarzeń, które miały miejsce w latach 80 i 90 XX wieku w Oławie. Tej sennej Oławie, która kojarzy mi się przede wszystkim, jako jedna z ostatnich stacji po drodze do Wrocławia. To właśnie w tym mieście, w 1983 roku Kazimierzowi Domańskiemu, objawiła się matka boska. Orbitowski nie odtwarza tego co się wówczas wydarzyło 1:1, on tylko opiera się na ty, co wówczas się tam wydarzyło, aby opowiedzieć coś o nas samych, ale przy okazji o pewnej epoce, która, miejmy nadzieję, pozostała daleko za nami. Pokazuje przede wszystkim relacje między braćmi, między mężem i żonom, rodzicami i dziećmi, pomiędzy mieszkańcami miasta i ludźmi tam przybywającymi. Orbitowski, który osobą głęboko wierzącą z pewnością nie jest, mówi o tym, jak bardzo pragniemy cudu. Ogromną zaletą książki jest to, że autor nikogo tu nie osądza, daleki jest od oceniania opisywanych postaci i zdarzeń. Z pewnością czujemy jego wielką sympatię wobec proroka Henia, który z trudem dźwiga rolę duchowego przywódcy, ale nie ukrywa on jego ułomności. Kult Orbitowskiego, to z pewnością jedna z najlepszych książek tego roku i chyba najlepsza, z dotychczasowych wydawnictw tego autora.

Krótko o… książkach cz. 14

Cixin Liu, Piorun kulisty

Książka Piorun kulisty jest dowodem na to, że fantastyka to tylko opowieści o smokach, czarodziejach, elfach czy innych nieistniejących stworach, które toczą między sobą nieustanne wojny o panowanie nad światem. Cixin Liu w swoich książkach nawiązuje do najlepszych czasów gatunku, kiedy to poprzez fantastykę popularyzowano naukę, przedstawiając teorie naukowe, a nawet, pozwalano sobie na wymyślanie nowych rozwiązań, których ze względów technicznych nie można stworzyć, a które po kilkudziesięciu latach powoli stają się naszą rzeczywistością. Fantastyka, to także rozważania na temat wpływu zmian technologicznych na człowieka i społeczeństwo. I tak też jest w tej książce, w której główni bohaterowie starają się zgłębić tajemnicę pioruna kulistego, oraz znaleźć dla niego zastosowanie militarne. Znajdziemy tu sporo fizyki, ale przedstawionej w sposób bardzo jasny. Cixin Liu stara się także pokazać niebezpieczeństwo wynikające z wykorzystanie w wojsku nowych technologii. Z pewnością książka ta daleka jest od wspaniałej, epickiej wręcz trylogii Wspomnienie o przeszłości Ziemi, ale i tak warto poświęcić na nią swój czas.

Marek Krajewski, Dziewczyna o czterech palcach

Nie jestem wielkim fanem cyklu powieści o Popielskim. Może wynika to z tego, że nie posiadam lwowskich sentymentów, a i sama postać głównego bohatera wydaje mi się być kopią Mocka. Więc kiedy wrzuciłem do czytnika najnowszą powieść Marka Krajewskiego, zrobiłem to bez większego entuzjazmu. Czułem się nawet lekko zawiedziony, że wrócił on do swojego lwowskiego cyklu. Ale ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu książka dosłownie mnie wchłonęła. Dwa dni potrzebowałem, żeby przelecieć przez przeszło 400 stron tekstu. Krajewski odszedł nieco od kryminału i stworzył dosyć interesującą powieść szpiegowską. Wyprowadził także swojego bohatera ze Lwowa. Akcja Dziewczyny o czterech palcach toczy się na Polesiu, w Warszawie i Gdańsku. Brak tutaj przeintelektualizowanych teorii filozoficznych, za to mamy szachy, które stały się częścią intrygi. A do tego Popielski zostaje uwikłany w niezwykle ważne wydarzenia historyczne, wspomnę tylko, że część akcji toczy się w grudniu 1922 r., który był dosyć tragiczny dla naszego kraju. I chociaż intryga nie jest jakoś specjalnie skomplikowana, to z ogromną przyjemnością dałem się wciągnąć wyobraźni pana Marka. Nie jest tak krwawo, brudno jak w poprzednich powieściach, ale wciąż jest bardzo ciekawie. Książka w sam raz na deszczowe, wiosenne wieczory, jakich ostatnio mieliśmy sporo. A jesienią Marek Krajewski wyda kolejną część przygód Mocka, więc będę mógł zanurzyć się w moim ukochanym Wrocławiu.