Dzień: 17 września 2016

Kolejna śmierć w mieście Breslau

Marek Krajewski wielokrotnie zarzekał się, że nie powróci do cyklu kryminałów o Eberhardzie Mocku. Po „Dżumie w Breslau”, przeniósł miejsce akcji swoich książek do przedwojennego Lwowa, tworząc bohatera, który był nieudanym klonem Mocka (Edward Popielskie). Na dodatek, w kolejnych książkach zagłębiał się w przeróżne teorie matematyczno – filozoficzne, które niepotrzebnie gmatwały tylko ich fabułę. Przed rokiem,  „Areną szczurów”, Krajewski zamknął cykl o Popielskim. Tak na marginesie, to chyba, najbardziej udana książka w serii. Zastanawiało mnie, czym takim teraz zajmie się pisarz. I kilka dni temu, ku mojej wielkiej radości znalazłem najnowsze dzieło Marka Krajewskiego, zatytułowane „Mock”. Tak, Krajewski powrócił i to w naprawdę świetnej formie.

„Mock” to prequel dotychczasowych powieści z cyklu. Młody Ebehard Mock, niedoszły nauczyciel języków klasycznych, szeregowy funkcjonariusz wydziału obyczajowego, wrocławskiej policji, ryzykując utratą pracy, ale także własnym życiem, robi wszystko, aby zasłużyć na przejście do policyjnej elity. Może to osiągnąć, rozwiązując zagadkowe morderstwo, czterech nastolatków dokonane Hali Stulecia, na kilka tygodni przed jej inauguracyjnym otwarciem. Hala Stulecia, jedno z najwspanialszych i najbardziej charakterystycznych miejsc Wrocławia, staje się niemal autonomicznym bohaterem powieści. Czytając „Mocka” poczułem się tak, jak wtedy, kiedy pierwszy raz, czytając „Śmieć w Breslau”, zagłębiałem się w zakazane uliczki przedwojennego Wrocławia. Każda strona pokazuje jak dobrze Krajewski zna, a przede wszystkim, jak doskonale czuje, to niezwykłe miasto. Tego właśnie brakowało mi w opowieściach o Popielskim. Krajewski dosyć dokładnie opisywał Lwów, ale nie potrafił w pełni oddać ducha tego miejsca. A może to tylko moje subiektywne odczucie, w końcu uwielbiam stolicę Śląska, z którą jestem bardzo mocno związany emocjonalnie. Jak by nie było, „Mock” to bardzo miła niespodzianka i miejmy nadzieję, że Marek Krajewski pozostanie przy tej serii, bo Breslau, ma jeszcze wiele historii do opowiedzenia.