Krótko o… książkach cz.55 Mortka na wakacje

Właśnie zaczyna się okres urlopowy. Można ten czas spędzać na przeróżne sposoby, a jednym z moich ulubionych jest lektura. Mało jest rzeczy równie relaksujących jak możliwość wyłożenia się w cieniu z chłodnym napojem i pogrążenie się w świecie zaklętym w książce. Wakacje to doskonały czas do nadrabiania zaległości czytelniczych. Czasami jednak, aby móc odpocząć i nieco zresetować umysł, można sięgnąć po coś lżejszego. Jeśli ktoś szukał właśnie czegoś takiego, z pomocą może przyjść twórczość Marcina Mortki. Ja w szczególności polubiłem książki z cyklu Nie ma tego złego, czyli opowieści o drużynie do zadań specjalnych, której „przywódcą” jest Edmund zwany Kociołkiem, na co dzień świetny kucharz i właściciel zajazdu, a poza tym wraz ze swoją zgrają dziwaków jest w stanie stanąć do walki nawet z samym Złym, jednocześnie gmatwając się w miejscowych zawirowaniach politycznych. Nie ma tego złego, to przede wszystkim rzecz bardzo zabawna. Nieco przypomina historie, które rodzą się w mojej głowie, a na których spisanie brakuje mi czasu, odwagi itd. i pewnie dlatego tak bardzo mi się podoba. Czyli są to opowieści zabawne, nie do końca głupie, no i takie, w których bardzo dużo się dzieje. Dość podobna pod tym względem jest trylogia Morza Wszeteczne. Niektóre teksty wręcz rozwalają. To takie połączenie powieści marynistycznej z fantasy, do tego nieco dark, ale z ogromną dawką humoru oraz ironii. I dlatego tak przyjemnie się przez te „głupoty” przedziera. W sumie to można powiedzieć, że to taka ciekawsza i lepsza wersja Piratów z Karaibów. A jeśli dla kogoś taka dawka śmiechu byłaby zbyt niestrawna, a mimo to lubi fantasy to pozostaje jeszcze cykl Straceńcy Madsa Voortena. Dla mnie akurat najmniej interesujący, ale jako wakacyjna, lekka lektura nada się doskonale. Te trzy cykle to tylko wycinek bogatej twórczości Marcina Mortki, którego płodność literacką przebija chyba tylko Remigiusz Mróz. Wszystko, po co do tej pory sięgnąłem w jakieś mierze mi się podobało, więc gorąco polecam Mortkę na wakacje.

5 Comments

  1. Drogi Autorze, gdyby chciał Pan jednak coś sam napisać (tak jak Mróz, albo o wiele lepiej), a brakuje Panu zachęty – zapraszam do publikacji debiutanckiej do mnie na bloga. Nie będzie Pan pierwszy, zapewniam. W ciągu ponad 10 lat funkcjonowania mojego bloga (ewamaria.blog) było już sporo debiutantów, niektórzy są w międzyczasie autor(k)ami pełną gębą!

    Polubione przez 1 osoba

Dodaj komentarz