Utrzymująca się letnia aura zachęca do kontynuowania rowerowych wypraw, a że dziś rano coś nie mogłem spać, niedługo po wschodzie słońca wskoczyłem na rower i ruszyłem do lasu. Okazało się, że poranki nie są już aż tak ciepłe, ale po kilkunastu minutach jazdy, chłód przestał mi przeszkadzać. A co tam w lesie? Późne lato i nieco jesieni. Nie ma już tylu owadów, chcących dopaść człowieka, a to wielki plus. Za to wciąż sporo jest ptasiej drobnicy, która śpiewa leniwie, no i w końcu może najeść się do syta nie myśląc o swoich maluchach, czyli kolejny plus. Las pięknie pachnie, zwłaszcza o poranku, a przebijające się pomiędzy koronami drzew słońce, tworzy świetlne bramy. Przy okazji dzisiejszej wyprawy, nieco pobłądziłem w lesie, który znam bardzo dobrze. Miałem wrażenie, że las nie chce mnie wypuścić. No, ale dzięki temu znalazłem miejsce z dziko rosnącymi wrzosami. I to jest kolejny plus związany z dzisiejszym porankiem. Najważniejsze, że udało mi się nieco naładować akumulatory i dzięki temu nieco łatwiej będzie przejść przez tydzień w kieracie.




























Śliczne!
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Bo takie właśnie były okoliczności przyrody 🙂 Ja tylko je utrwaliłem
PolubieniePolubione przez 1 osoba