Upał sprawił, że stałem się straszliwie leniwy. Rzadko wychodzę z domu i wciąż chce mi się spać. Kompletnie nic mi się nie chce. W ten sposób zupełnie bezproduktywnie mijają mi kolejne dni urlopu. Postanowiłem jednak coś z tym zrobić. Dlatego nastawiłem budzik na 5 rano, a kiedy udało mi się zmusić moje zmęczone ciało do ruszenia się z łóżka, wsiadłem na rower i ruszyłem na objazd okolicy. Było wspaniale. Ciepło, ale nie upalnie. Bez ludzi i przy dźwiękach rozśpiewanych ptaków. Po drodze natknąłem się na dziki, sarnę, a nawet spotkałem zająca, który kicając przez pole, kompletnie nic nie robił sobie z mojej obecności. I co najważniejsze, udało mi się zrobić kilka fotek dokumentujących moją poranną wyprawę. Teraz mogę zasiąść do lektury, pełen nabytej jeszcze przed śniadaniem pozytywnej energii.






























