Za oknem jest szaro i mglisto, ale nie zniechęciło mnie to do małej wyprawy. Tym razem postanowiłem wybrać się na górę św. Anny, czyli jedyne większe wzniesienie w okolicy. I co z tego, że kolory gdzieś znikły, że widoczność raczej kiepska. Dzięki temu zresztą było naprawdę klimatycznie, może trochę mrocznie ale za to lekko tajemniczo. No i moja psina była z tego spaceru bardzo zadowolona.







































