Miesiąc: Wrzesień 2015

Pomidorowy smak raju

Pomidor (po słowacku pięknie nazywany: paradajka), to roślina z rodziny psiankowatych, pochodząca z Ameryki Południowej. O jej niezwykłości stanowią, niesamowicie smaczne i aromatyczne owoce. Kuszące swą czerwoną barwą. Są wspaniałe, jako przekąska, mogą być istotnym elementem kanapki (same, lub z serem albo wędliną, posypane cebulą, lub szczypiorkiem). Można z nich ugotować najlepszą zupę na świecie, podaną jako krem, bądź też z ryżem lub makaronem (jak kto woli, ja tam preferuję każdą jej odmianę). Sporą część sałatek, trudno sobie wyobrazić bez obecności czerwonych, pomidorowych plastrów. Można go podać w wersji z nadzieniem, mięsnym, rybnym, lub warzywnym. No i czym byłaby pizza bez podkładu w postaci pomidorowego sosu. A i zapomniałby, o wspaniałym soku pomidorowym i jego cudownie kojących właściwościach podczas niektórych poranków. Dla mnie osobiście, pomidory stanowią jedną z najsmaczniejszych przekąsek do piwa.

Pomidor cieszy nie tylko wyglądem, zapachem i smakiem. Zawiera on także sód, potas, magnez, wapń, mangan, żelazo, kobalt, miedź, cynk, fosfor, fluor, chlor, jod, karoten, witaminy: K, B1, B2, B6, C, PP; kwasy: pantotenowy, foliowy, szczawiowy; biotynę, stanowi więc czyste zdrowie. Ma właściwości antyrakowe (po obróbce termicznej), pozwala obniżyć ciśnienie krwi, wspomaga trawienie, dzięki zawartości bromu korzystnie wpływa na układ nerwowy, znajdujące się w nim witaminy A i E nawilżają skórę i działają przeciw zmarszczkowo.

Ale pomidor to także zabawa. I nie chodzi mi tutaj w dziecięcą zabawę, podczas której trzeba wciąż powtarzać „pomidor”, chociaż ta może wiele powiedzieć o człowieku. W sierpniu mamy pomidorowe święto w Przytocznej, ale jest także pomidorowa wojna (La Tomatina) w hiszpańskim miasteczku Bunol, a o tym chyba marzy każdy z nas, bo cóż może być bardziej odstresowujące, od rzucania pomidorami, w kogo i gdzie popadnie.

Pomidory są pyszne i zdrowe. Szkoda tylko, że nieubłaganie zbliża się czas, kiedy to w sklepach będą już tylko czerwone, kule o smaku, kiepskiej jakości kranówy. Więc jedzmy pomidory puki można jeszcze zdobyć te smaczne.


Ig Nobel 2015

W czwartek na Uniwersytecie Harvarda, już po raz 25 wręczono nagrody Ig Nobla (Antynobla), za najdziwniejsze (najbardziej absurdalne) badania naukowe. A było, co nagradzać.

Medycyna: badania dotyczące intensywnego całowania, które jak się okazało zmniejsza alergie skórne.

Fizyka: obliczono, że średni czas oddawania moczu przez ssaki wynosi 21 sekund.

Matematyka: obliczono, w jaki sposób władca Maroko Moulay Ismael w latach 1697 – 1727 spłodził 888 dzieci.

Chemia: naukowcom powiodło się (częściowo) odwrócenie procesu gotowania jajek.

Literatura: grupa językoznawców udowodniła, że słowo „Huh?” lub jego odpowiedniki, istnieje we wszystkich językach świata.

Fizjologia: Michael L. Smith udowodnił, że najbardziej wrażliwym miejscem na użądlenia pszczół, jest penis. W tym celu przez ponad miesiąc pozwalał się żądlić pszczołom w 25 miejscach na swoim ciele (cóż za poświęcenie dla nauki).

Ekonomia: policja z Bangkoku, została wyróżniona za pomysł opłaty, która wręczana byłaby funkcjonariuszowi, za odmowę przyjęcia przez niego łapówki.

Zarządzanie: udowodniono, że prezesi, którzy przeżyli katastrofy naturalne, nie ponosząc przy tym większych urazów, są skłonni do podejmowania większego ryzyka.

Biologia: odkrycie, że kurczaki, którym doczepiono sztuczny ogon, dzięki zmianie środka ciężkości, poruszają się tak jakby to mogły robić (zdaniem badaczy) teropody, czyli dwunożne dinozaury.

Diagnostyka: brytyjscy lekarze udowodnili, że ostre zapalenie wyrostka robaczkowego może być dokładnie zdiagnozowane przez ilość bólu generowanego podczas przejeżdżania przez progi zwalniające.

Jak widać naukowcy nie próżnują, starając się, nawet za cenę własnego zdrowia, wyjaśnić nam działanie świata, w którym przyszło nam żyć. Zdarzało się już w przeszłości, że laureat Ig Nobla, kilka lat później, za zupełnie inne badania otrzymywał prawdziwego Nobla. W końcu kreatywność, jest bardzo ważnym czynnikiem napędzającym rozwój cywilizacyjny.


Corfe Castle. Malownicza ruina

Na południu Anglii, jakieś 166 km od Londynu, w niewielkiej wsi Corfe Castle w hrabstwie Dorest, znajduje się jedna z najbardziej malowniczych ruin Wielkiej Brytanii, zamek Corfe. Powstał w drugiej połowie XI wieku na polecenia Wilhelma Zdobywcy, będąc częścią sieci twierdz, które miały zapewnić panowanie normańskim najeźdźcą nad Anglią. Był to jeden z pierwszych zamków na Wyspach zbudowanych wyłącznie z kamienia. W XI wieku, dominowały konstrukcje drewniano – ziemne. W kolejnych stuleciach, twierdza była kilkakrotnie przebudowywana. Stając się w końcu własnością rodu Bankes. Podczas angielskiej wojny domowej zamek Corfe był jedną z ostatnich twierdz rojalistów na południu Anglii. Zamek był dwukrotnie oblegany przez zwolenników parlamentu, a na czele obrońców stanęła Lady Mary Bankes. W końcu jednak, w wyniku zdrady twierdza padła. Parlament zadecydował o jej zniszczeniu, w wyniku czego powstała ta malownicza ruina.