Dzień: 21 stycznia 2017

Król



Spore wrażenie wywarła na mnie ostatnia książka Szczepana Twardocha „Król”. Podobnie zresztą było z poprzednimi. W „Królu”, Twardoch w niesamowicie plastyczny sposób, rekonstruuje warszawski półświatek końca lat 30-tych XX wieku. Czytając tę książkę, dosłownie czujemy biedę żydowskiej części stolicy. A kiedy śledzimy warszawskie zamieszki, mamy wrażenie, że obok nas przelatują kostki brukowe. Postacie zostały tak doskonale naszkicowane, że mamy wrażenie, jakbyśmy siedzieli w ich głowach. Świat opisywany przez Twardocha jest brudny, odstręczający, straszliwie brutalny, ale wszystko to zostało tak napisane, że nie można oderwać się od lektury. Nie ma tutaj pozytywnych postaci, a i tak czujemy sporo sympatii do głównych bohaterów. Kolejną ogromną zaletą książki jest tło polityczne. Twardoch doskonale oddał atmosferę tamtych lat. A co najbardziej przerażające, chwilami miałem wrażenie, że znam opisywane tam zdarzenia (i nie chodzi o historię).

Można pisać masowo jak Remigiusz Mróz, dostarczając niezbyt skomplikowanej rozrywki, ale można też tworzyć literaturę, jak Szczepan Twardoch, książki, które są nie tylko czystą fabułą, ale osadzone są w czymś znacznie głębszym i znacznie głębiej docierające.