Miesiąc: Czerwiec 2018

Krótko o książkach cz. 3

Tym razem tylko dwie propozycje, ale myślę, że w sam raz na letnie wieczory.

Pierwsza z nich, to rzecz wyjątkowa. Inne światy, to zbiór opowiadań inspirowanych pracami Jakuba Różalskiego. O Różalskim już kiedyś pisałem, a jeśli ktoś jeszcze nie zna tego bardzo utalentowanego artysty, niech zajrzy do jego portfolio . Niezwykłe obrazy artysty stały się inspiracją dla kilku bardzo ciekawych historii. Zwłaszcza opowiadania Łukasza Orbitowskiego, Sylwii Chutnik, Roberta J. Szmidta, oraz Anety Jadowskiej są naprawdę świetne. Chociaż to Jacek Dukaj dzierży prym. Ale to przecież klasa sama w sobie. Jego alternatywna wizja naszej przeszłości zachwyca. W tym przypadku trudno mówić o opowiadaniu, Dukaj właściwie napisał powieść (220 stron). I tylko Remigiusz Mróz wypada dosyć blado, widać, że to tylko rzemieślnik. Zabrakło wyobraźni, Mróz jako jedyny, dosyć sztywno trzyma się obrazów. Zamiast się nimi zainspirować, on je po prostu opisuje.

Warto także wspomnieć o ty, że książka została pięknie wydana. Już sama okładka zachwyca. Nie tylko dobrze się na nią patrzy, przyjemność sprawia jej dotykanie. Myślę, że Inne światy będzie świetnie się czytało przy szumie morza lub po męczącej wyprawie w góry.

 

Drugą moją propozycją jest książka, która już ma kilka lat. To Trylogia husycka Andrzeja Sapkowskiego (Narrenturm, Boży wojownicy i Lux perpetua). Powieść historyczna, którą właśnie sobie odświeżyłem i to w dość niezwykłej formie, bo audiobooka, a właściwie słuchowiska, które zostało genialnie zrealizowane. Trylogia husycka to dowód na to, że Sapkowski ważnym pisarzem był, niestety, od jaj ukończenia, nic ważnego nie udało mu się już napisać. A tutaj nie tylko akcja ciekawa, postacie wyraziste, ale także sporo krytyki, wobec Kościoła, Polaków, fanatyzmu, a wszystko to w realiach średniowiecznego Śląska i Czech. A ile z poruszanych przez autora spraw, wciąż jest aktualnych. Jeśli kogoś czeka długa droga do miejsca wypoczynku, niech zaopatrzy się w tego audiobooka i jeśli nie jest to podróż rodzinna (z dzieciakami) czeka go wiele godzin przyjemnej jazdy. Podejrzewam, że jeśli ktoś się na to zdecyduje, nie będzie chciał się zatrzymywać, a że trzy tomy trwają w sumie 63 godziny, trochę sobie pojeździ.

Robert Brylewski – biografia muzyczna

3 czerwca, w wieku 57 lat zmarł Robert Brylewski, człowiek, bez którego muzyka w tym kraju wyglądałaby smutniej. Kompozytor i wokalista, który nie będąc muzycznym purytaninem sięgał po wiele gatunków. Od punka, poprzez reggae, muzykę etno, po elektronikę. Swoją przygodę z muzyką rozpoczął z końcem lat 70-tych, kiedy to założył zespół The Boors, przekształcony w 1979 roku w Kryzys, jeden z najważniejszych zespołów tzw. nowej fali polskiego rocka. Kryzys to jedna z tych kilku kapel, które stworzyły polskiego punk rocka. To także jeden z nielicznych zespołów polskiego rocka ery realnego socjalizmu, którego nagrania ukazały się na zgniłym Zachodzie. Kapitaliści z Francji nielegalnie wydali zdobyte nagrania, istotne jest jednak to, że muzyka znad Wisły, wydała im się wystarczająco interesująca by zaprezentować ją u siebie.

 

Kiedy rozpada się Kryzys dochodzi do połączenia sił dwóch najważniejszych warszawskich zespołów tamtego okresu. Do Brylewskiego dołączył Tomek Lipiński (Tilt) i w ten sposób powstała Brygada Kryzys, jeden z najważniejszych rockowych kombinatów w tym kraju.

 

 


 

 

Trudności związane ze znalezieniem miejsca na próby oraz brak możliwości koncertowania, między innymi ze względu na nazwę, która nie podobała się cenzorom, wpłynęły na to, że w 1983 roku, Brygada Kryzys się rozpada (powróci na początku lat 90-tych), a w jej miejsce powstaje Izrael. Tym razem Brylewski staje się prekursorem reggae w naszym kraju.

 

W tym samym czasie, kiedy Robert Brylewski udziela się w Izraelu powstaje jeden z najoryginalniejszych tworów polskiego rocka alternatywnego, zespół Armia. Formacja, która pokazała, że stosunkowo prostą i mocną muzykę punkową można połączyć z bardzo poważnymi, wręcz poetyckimi tekstami. Płyty Legenda (1991) i Triodante (1994), po przeszło dwudziestu latach robią na mnie tak samo mocne wrażenie, jak w pierwszej połowie lat 90-tych. Do tej drugiej zresztą powstał niezwykły spektakl teatralny nawiązujący do Boskiej komedii Dantego.

 

 

W międzyczasie Brylewski maczał swój muzyczny talent w takich projektach jak Falarek Band oraz elektroniczny i dosyć odjechany Max i Kelner. Ten ostatni to chyba najdziwniejsza rzecz, którą współtworzył Brylewski i jedyna, która nie przeszła próby czasu.

 

Równie ważną działalnością muzyczną Roberta Brylewskiego było prowadzenie, powstałego w 1986 roku studia oraz wydawnictwa Złota Skała. Było to jedyne miejsce, gdzie młode zespoły ze sceny niezależnej mogły zrealizować swoje marzenie o zarejestrowaniu własnych kompozycji.


Ostatnim projektem muzycznym,  który współtworzył Brylewski (poza koncertowaniem z reaktywowanymi Brygadą Kryzy i Izraelem), był powstały w 2008 r. zespół 53um.

Przez tych blisko 40 lat działalności Brylewskiego, były też niezliczone projekty, kapele, imprezy i ewenty muzyczne, w które był on mniej lub bardziej zaangażowany, dzięki temu mógł uzewnętrznić swoją niepokorną duszę. Dla wielu muzyków był też prawdziwym mistrzem, który zainspirował ich do poświęcenia się twórczości.

I kiedy 3 czerwca usłyszałem o jego śmierci, poczułem wielki żal i gorycz. W wyniku brutalnego pobicia, odszedł jeden z najważniejszych twórców polskiego rocka. Jeden z tych kilku, którzy potrafili nadać tej muzyce odpowiednią siłę, tworząc kilka najważniejszych płyt jakie zostały nagrane w naszym kraju. Niestety Robert Brylewski nic więcej już nie skomponuje, a myślę, że jeszcze nie jedno miałby do powiedzenia.

Metalowe inspiracje

Wiem, że trudno w to uwierzyć, ale są tacy, którzy nie lubią metalu. Poważnie. A przecież to muzyka wszechstronna, to ogromny wór, pełen prawdziwej, mocnej, męskiej muzyki. Wór, do którego wystarczy sięgnąć, aby odnaleźć kolejne inspiracje. Oto kilka przykładów, jak można wykorzystać, przerobić, zagrać po swojemu, metalowe klasyki:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Prawda, że piękne?