Miesiąc: Maj 2018

Krótko o książkach cz. 2

Koniec śmierci Cixin Liu, to zamknięcie cyklu Wspomnienie o przeszłości Ziemi, który stawia chińskiego autora w gronie najwybitniejszych pisarzy SF. Jest tutaj sporo fizyki, chociaż zastanawia mnie na ile pojawiające się w książce teorie są prawdziwe, a na ile jest to wymysł samego autora. Mamy tu także sporo pytań na temat człowieka i w ogóle ludzkości. Książka straszliwie mnie pochłonęła i pomimo przeszło 800 stron, ciężko było się od niej oderwać. Nagłe zwroty akcji i mikro opowieści w niej ukryte, sprawiły, że książka ta stała się fascynującą przygodą i kiedy dotarłem do ostatnich wersów, żal mi się zrobiło, że to już koniec. Koniec śmierci, to dowód na to, że SF może być wciąż ciekawym i odkrywczym gatunkiem, że fantastyka to nie tylko opowieści o galaktycznych wojnach i czarodziejach walczących ze smokami. Książka ta udowadnia, że jest to gatunek, który stawia ważne pytania na temat naszej przyszłości.

Olga Tokarczuk w swoim najnowszym zbiorze opowiadań pokazuje, że świat jest dość dziwaczny, niepojęty wręcz groteskowy. Takie właśnie są Opowiadania bizarne. Muszę przyznać, że mocno mnie one zachwyciły i właściwie każde kolejne było dla mnie sporym zaskoczeniem. Kilka z nich mogłoby posłużyć jako pomysły na scenariusze następnego sezonu serialu Black Mirror. Wiem, że Tokarczuk napisała rzeczy o niebo lepsze, ale myślę, że jej spojrzenie na dziwaczność naszego świata jest bardzo ożywcze.

Moją trzecią propozycją jest Fight Club 2 Chucka Palahniuka. I chociaż kontynuacja najgłośniejszej książki tego autora jest komiksem, to warto poświęcić dla niej trochę czasu. To nie tylko dalsze losy Tylera Durdena i jego alter ego, ale sama forma pozwala inaczej spojrzeć na tę historię. Poza zwariowanymi, ale też pełnymi zgryźliwego humoru pomysłami Palahniuka, mamy tutaj do czynienia z naprawdę świetnie narysowanym komiksem, za co odpowiedzialny jest Cameron Stewart. Warto także wspomnieć o rewelacyjnych okładkach kolejnych zeszytów, które stworzył David Mack. Każda z nich to małe dzieło sztuki. Fight Club 2 najpierw się czyta, a później warto skupić się wyłącznie na świetnej stronie wizualnej, a na koniec można jeszcze spróbować połączyć to w jedną całość. I należy mieć tylko nadzieję, że nikomu nie przyjdzie do głowy ekranizacja tej książki.

Dolní Vítkovice – czyli industrialne Czechy

W ostatnich latach tradycją stało się to, że początek maja jest wyjątkowo chłodny. Obawiając się kolejnej zimnej majówki, postanowiliśmy wybrać się do trzeciego pod względem wielkości miasta Czech, do Ostrawy. I muszę przyznać, że był to swoisty wyjazd. Słowo „swoiste”, stało się hasłem przewodnim wycieczki. Już to, że podróż zabrała nam nieco ponad godzinę było swoiste. Ale swoisty był także klimat tu panujący, swoisty był hotel, swoisty zapach, swoiste piwo czy jedzenie.

Ostrawa, czyli czeskie Katowice, to przede wszystkim przemysł ciężki. I tu należy wspomnieć o „swoistym” kompleksie przemysłowym Dolní Vítkovice. To połączenie kopalni, koksowni i huty, która swoją działalność rozpoczęła w roku 1830 roku, a zamknięta został w roku 1998. W tym czasie wyprodukowano tu 90 mln. ton surówki żelaza oraz 42 mln. ton koksu. Przez kilkanaście lat po zamknięciu zakładu, nic się w nim nie działo, poza powolnym rozkładem. W roku 2011 ruszyła jego rewitalizacja. Dziś uznawany jest on za Narodowy Zabytku Kultury oraz stanowi część Europejskiego Dziedzictwa Kultury. W dawnym zbiorniku gazu znajduje się muzeum sztuki współczesnej, jedna z hal przeznaczona została na muzeum techniki, a nad wielkim piecem zbudowano taras widokowy. A poza tym, można się nieco pobłąkać po nieczynnym już kompleksie przemysłowym, po terenie, który wydaje się być gotową scenografią filmu post apokaliptycznego. I tylko szum wiatru wśród tych skomplikowanych instalacji przynosi odrobinę klimatu, który musiał tutaj panować, kiedy wszytko jeszcze działało. Swoiście niezwykłe miejsce, w swoistej Ostrawie, dzięki któremu majową wycieczkę można uznać za udaną.