Koncerty które przepadły i te, które obejrzałem dzięki pandemii

Nieszczęście zwane koronawirusem sprawiło, że przepadło mi kilka koncertów: Jazz nad Odrą, 3 majówka System of a Down. Nie było Castle Party, Open Air, Mistyc Fastival i całej masy świetnych muzycznych imprez. Na szczęście inetrnet oferuje miliony godzin koncertów. Moją nową, pandemiczną tradycją stało się poszukiwanie koncertu artysty, którego nie dane mi było usłyszeć na żywo by przynajmniej w tej formie raczyć się jego muzyką. Poza tym można obejrzeć nie tylko koncerty, które przepadły, ale także takie, o których nawet się nie pomyślało. Czasami są to prawdziwe odkrycia, jak na przykład Larkin Poe

I nie chodzi o to, że dziewczyny wspaniale wyglądają. A niech to, co tam poprawność polityczna, dziewczyny nie tylko wyglądają, one wspaniale grają i po tym krótkim fragmencie ich występu, od razu sięgnąłem po ich płytowe dokonania. Są doskonałe!

No i mogą być jeszcze motywy z filmów:

Albo coś czego spodziewałem się, kiedy usłyszałem, że Metallica zagra koncert z orkiestrą symfoniczną. Pamiętam to ogromne rozczarowanie po przesłuchaniu „M&S”, a właśnie tak powinien brzmieć ten koncert:

Iron Maiden moim zdaniem wyszedł jeszcze lepiej:

W takiej wersji nawet System wypada całkiem nieźle

A o takim czymś chce się tylko krzyczeć: „Prześliczna wio wiolo Wiolonczelistka la la la”

Rockin’1000 już kilkakrotnie pisałem o tym projekcie i wciąż nie jest mi mało

Organizatorzy festiwali, które zostały odwołane, na swoich stronach oraz kanałach na  YouTube, zaczęli udostępniać koncerty z poprzednich edycji. Inną drogą poszedł jednak Jurek Owsiak. Jego Pol’and’Rock Festival odbył się w zaplanowanym czasie tylko w nico innej formie. W wynajętym studio odbywały się koncerty, w których uczestniczyła ograniczona liczba osób, natomiast na żywo można było to oglądać w sieci. Pomysł Owsiaka jest tym cenniejszy, że dzięki temu zarobek mają ci wszyscy, którzy koncerty obsługują, a Pol’and’Rock udowadnia, że nawet w tak dziwnej sytuacji można organizować tego typu imprezy. Warto też wspomnieć o grupie fanatyków tego festiwalu (około 100 osób), którzy jak co roku przyjechali do Kostrzyna i zorganizowali sobie swój własny, mały Woodstock. Bawili się na pewno świetnie i myślę, że znacznie bezpieczniej od tych którzy wylegiwali się w tłumie na plaży w Mielnie, czy stli w kolejce na Śnieżkę.

Ostatni koncert w jakim uczestniczyłem miał miejsce w styczniu, myślałem, że to zapowiedź świetnego pełnego koncertów roku. Cóż, pomyliłem się. Jednak dzięki temu że zespół The Hu wrzucił specjalny koncert na czas pandemii, mogę go przeżyć jeszcze raz. Tym razem bez tłumów.

Przyjemnie ogląda się i słucha koncertów w domu, ale mam jednak nadzieję, że już w niedalekiej przyszłości będę mógł znów swobodnie znaleźć się w jakimś klubie i wysłuchać któregoś z ulubionych artystów na żywo.

2 Comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s