Ostatni spacer

Kolejne przeziębienia, pogoda, ale przede wszystkim choroba Megi sprawiły, że dawno już nie miałem okazji na dłuższą wędrówkę. Korzystając więc z dzisiejszego pogodnego, lekko mroźnego poranka, wybrałem się połazić dłuższą chwilkę nad Odrą. Świetne, rześkie powietrze, a do tego jeszcze, z jednej strony nieba wschód słońca, a z drugiej, widoczny wciąż księżyc. Na polu sarny, zresztą jadąc samochodem niewiele brakowało, a z jedną z przedstawicielek tego gatunku miałbym bliższe spotkanie. Gdzieś w oddali słychać było nawoływania żurawi, trochę dziwne jak na tę porę roku, ale łagodna zima sprawiła, że pewnie nie odleciały. Ale widziałem także kormorana. I w ten sposób, zupełnie spontanicznie miałem bardzo przyjemne pożegnanie roku, które mam nadzieję, jest jednocześnie zapowiedzią licznych wędrówek w 2024 r., czego sobie i wszystkim życzę.

2 Comments

Dodaj odpowiedź do Aru Anuluj pisanie odpowiedzi