Krótko o… płytach cz.39

Megadeth – Megadeth

Dave’a Mustaine’a mający poważne problemy ze zdrowiem (artretyzm, bóle szyi, tułowia oraz przykurcz Dupuytrena) postanowił zakończyć działalność Megadeth, kapeli którą kierował od przeszło 40 lat. Aby godnie pożegnać się z fanami powstał siedemnasty i niestety ostatni album w dyskografii tej formacji. Trzeba przyznać, że jest to naprawdę godne pożegnanie. 100% thrash metalu. Żadnych udziwnień, eksperymentów. Mustaine zrobił to co potrafi najlepiej i razem ze swoja ekipą nagrał płytę przy której nóżki same skaczą, paluchy trzaskają solówki na wyimaginowanej gitarze i wymachuje się grzywą, której już od kilku lat nie posiadam. Wielka szkoda, że nie będę mógł w czerwcu pojechać do Gdańska na Mystic Fastival.

Magadeth nie jest może płytą wybitną, ale kiedy posłucha się nieudolnych dokonań kapeli, z której przed laty Mustaine został wyrzucony, to wypada niemal genialnie. Będzie mi brakowało kolejnych pomysłów tego muzyka, jednak trzeba wiedzieć kiedy zejść ze sceny. Za to wielki szacun!

2 Comments

Dodaj komentarz