Krótko o… książkach cz. 66

Open book and tea beside books on a rain-streaked window seat

Robiło się nieco deszczowo, co akurat sprzyja lekturze. Tym razem coś lekkiego, coś poprawiającego nastrój, coś jak najbardziej wakacyjnego.

Terry Pratchett, Pociągnięcie pióra

Jako wielkioletni miłośnik prozy Terry’ego Pratchetta z ogromną przyjemnością sięgnąłem po zbiorcze wydanie zaginionych opowiadań angielskiego mistrza absurdu. Odkryte zupełnie przypadkiem – publikowane pierwotnie w lokalnej prasie pod pseudonimem Patrick Kearns – stanowią niezwykłe świadectwo rodzenia się stylu, który wydał później na świat kultowy Świat Dysku.

Już na pierwszych stronach uderza fakt, że odnajdziemy tu dokładnie tę samą wrażliwość i błyskotliwość, za które miliony czytelników pokochały brytyjskiego pisarza. Pratchett z właściwą sobie lekkością obnaża głupotę i niedorzeczności otaczającego nas świata. Dwadzieścia historii zawartych w tomie Pociągnięcie pióra to czysta przyjemność czytelnicza. Obok powalającego poczucia humoru, najsilniejszą stroną zbioru są genialne w swojej prostocie pomysły na fabułę. To ten rodzaj konceptów, przy których czytelnik z zachwytem łapie się za głowę i zastanawia: „Jak to możliwe, że nikt wcześniej na to nie wpadł?”.

Dla każdego fana Pratchetta to lektura obowiązkowa – niczym spotkanie ze starym przyjacielem z czasów, gdy dopiero szukał własnej drogi, ale już dysponował piórem niezwykłej wagi.

Cykl „Drużyna do zadań specjalnych” autorstwa Marcina Mortki

Cykl fantasy o Kociołku i jego kompanach (rozpoczęta powieścią „Nie ma tego złego”) to prawdziwy fenomen na polskim rynku fantastyki. W świecie zdominowanym przez mroczne, ponure opowieści typu grimdark, Mortka proponuje coś zgoła odmiennego: ciepłą, dowcipną i niezwykle wciągającą przygodę przyprawioną dowcipem.

O czym jest ta seria? Głównym bohaterem jest Edmund „Kociołek”  – dawny najemnik, który zawiesił miecz na kołku, ożenił się i otworzył karczmę „Pod Dębowym Okiem”. Jego marzenie o spokojnym życiu, prowadzeniu interesu i celebrowaniu domowego posiłku regularnie legnie w gruzach. Zawsze pojawia się „ostatnia robota”, dawny długu do spłacenia lub kłopot, z którego wyciągnąć go może tylko stara, niezawodna kompania. Cykl składa się z kolejnych tomów (m.in. „Nie ma tego złego”, „Głodna Puszcza”, „Przed wyruszeniem w drogę”, „Dola i niedola”), w których drużyna podejmuje się z pozoru prostych zadań, szybko zamieniających się w absurdalne i niebezpieczne chryje. To właśnie relacje między postaciami stanowią serce całej historii. Mortka stworzył wyjątkowo barwną, kontrastową i pełną chemii postaci.

Marcin Mortka ma niezwykłe wyczucie lekkiego, naturalnego dowcipu. Czyta się to z ciągłym uśmiechem na twarzy. Choć w tle pojawiają się potwory, niebezpieczne puszcze i mroczne klątwy, całość ma zaskakująco „ciepły” charakter. Dużo tu opisów wiejskiego jedzenia, odpoczynku przy ognisku, wspólnego narzekania na ból w kościach.

Drużyna do zadań specjalnych to jedna z najbardziej urokliwych i poprawiających nastrój serii w polskiej fantastyce. Marcin Mortka udowadnia, że do stworzenia porywającej opowieści nie potrzeba krwawych rzezi – wystarczy grupa dojrzałych, nieco poobijanych przez los przyjaciół, dobry gulasz i nieoczekiwana przygoda za rogiem.

Dodaj komentarz