Robiło się nieco deszczowo, co akurat sprzyja lekturze. Tym razem coś lekkiego, coś poprawiającego nastrój, coś jak najbardziej wakacyjnego.
Terry Pratchett, Pociągnięcie pióra

Jako wielkioletni miłośnik prozy Terry’ego Pratchetta z ogromną przyjemnością sięgnąłem po zbiorcze wydanie zaginionych opowiadań angielskiego mistrza absurdu. Odkryte zupełnie przypadkiem – publikowane pierwotnie w lokalnej prasie pod pseudonimem Patrick Kearns – stanowią niezwykłe świadectwo rodzenia się stylu, który wydał później na świat kultowy Świat Dysku.
Już na pierwszych stronach uderza fakt, że odnajdziemy tu dokładnie tę samą wrażliwość i błyskotliwość, za które miliony czytelników pokochały brytyjskiego pisarza. Pratchett z właściwą sobie lekkością obnaża głupotę i niedorzeczności otaczającego nas świata. Dwadzieścia historii zawartych w tomie Pociągnięcie pióra to czysta przyjemność czytelnicza. Obok powalającego poczucia humoru, najsilniejszą stroną zbioru są genialne w swojej prostocie pomysły na fabułę. To ten rodzaj konceptów, przy których czytelnik z zachwytem łapie się za głowę i zastanawia: „Jak to możliwe, że nikt wcześniej na to nie wpadł?”.
Dla każdego fana Pratchetta to lektura obowiązkowa – niczym spotkanie ze starym przyjacielem z czasów, gdy dopiero szukał własnej drogi, ale już dysponował piórem niezwykłej wagi.
Cykl „Drużyna do zadań specjalnych” autorstwa Marcina Mortki

Cykl fantasy o Kociołku i jego kompanach (rozpoczęta powieścią „Nie ma tego złego”) to prawdziwy fenomen na polskim rynku fantastyki. W świecie zdominowanym przez mroczne, ponure opowieści typu grimdark, Mortka proponuje coś zgoła odmiennego: ciepłą, dowcipną i niezwykle wciągającą przygodę przyprawioną dowcipem.
O czym jest ta seria? Głównym bohaterem jest Edmund „Kociołek” – dawny najemnik, który zawiesił miecz na kołku, ożenił się i otworzył karczmę „Pod Dębowym Okiem”. Jego marzenie o spokojnym życiu, prowadzeniu interesu i celebrowaniu domowego posiłku regularnie legnie w gruzach. Zawsze pojawia się „ostatnia robota”, dawny długu do spłacenia lub kłopot, z którego wyciągnąć go może tylko stara, niezawodna kompania. Cykl składa się z kolejnych tomów (m.in. „Nie ma tego złego”, „Głodna Puszcza”, „Przed wyruszeniem w drogę”, „Dola i niedola”), w których drużyna podejmuje się z pozoru prostych zadań, szybko zamieniających się w absurdalne i niebezpieczne chryje. To właśnie relacje między postaciami stanowią serce całej historii. Mortka stworzył wyjątkowo barwną, kontrastową i pełną chemii postaci.
Marcin Mortka ma niezwykłe wyczucie lekkiego, naturalnego dowcipu. Czyta się to z ciągłym uśmiechem na twarzy. Choć w tle pojawiają się potwory, niebezpieczne puszcze i mroczne klątwy, całość ma zaskakująco „ciepły” charakter. Dużo tu opisów wiejskiego jedzenia, odpoczynku przy ognisku, wspólnego narzekania na ból w kościach.
Drużyna do zadań specjalnych to jedna z najbardziej urokliwych i poprawiających nastrój serii w polskiej fantastyce. Marcin Mortka udowadnia, że do stworzenia porywającej opowieści nie potrzeba krwawych rzezi – wystarczy grupa dojrzałych, nieco poobijanych przez los przyjaciół, dobry gulasz i nieoczekiwana przygoda za rogiem.