Kategoria: ciekawe miejsca

Królikarnia

fot. wikipedia

Wśród wielu niezwykłych miejsc Warszawy, na szczególną uwagę zasługuje Królikarnia, klasycystyczny pałac, w którym znajduje się Muzeum Rzeźby im. Xawerego Dunikowskiego. Mocno zniszczony podczas wojny, po odbudowie został przeznaczony na miejsce prezentacji kolekcji tego wybitnego artysty. Miała się tam znaleźć także jego pracownia, jednak przeciągająca się odbudowa pałacu, zakończyła się rok po śmierci artysty. Dziś mieści się w nim oddział Muzeum Narodowego, w którym znajdują się bardzo ciekawe zbiory. To także miejsce licznych inwentów. Wokół pałacu znajduje się niezwykły park, w którym wyeksponowane zostały rzeźby. A kiedy jesień jest tak piękna jak w tym roku, można się tam zgubić na dłużej. A naprawdę warto, może się to przerodzić w inspirującą przygodę.

Velké Losiny i okolice

Tradycyjnie niemal każdą majówkę, spędzamy w Czechach. Tak też było i w tym roku. Pomiędzy 2 a 5 maja przebywaliśmy w całkiem uroczej wiosce Velké Losiny, położonej w Wysokim Jeseniku. Dzięki wspaniałemu renesansowemu pałacowi sama miejscowość jest dosyć ciekawa, a co najważniejsze może być dogodnym punktem wypadowym do wędrówek pieszych lub rowerowych po pięknych górach. Zaletą tego miejsca okazało się także to, że okoliczne wzgórza nie są zbyt wysokie, chociaż to i tak wystarczyło, aby zmusić nas do myślenia o pracy nad kondycją. Wspomnieć jeszcze muszę o świetnym miejscu noclegowym jakim są Apartmány Vízmberk, bardzo miły właściciel i wysoki standard, a wszystko to za całkiem przystępną cenę.

Dwa zamki

Przez wieki spoglądały na siebie, przedzielone rwącą wstęgą Dunajca. Ten z Czorsztyna znajdował się po polskiej stronie, niedzicki po węgierskiej. Dziś, chociaż, oddziela je znacznie szersza, tafla jeziora Czorsztyńskiego, oba zamki znajdują się w Polsce. W obu też mają znajdować się ukryte skarby. W czorsztyńskich podziemiach, zrabowane szlachcie kosztowności, ukrył inicjator powstania chłopskiego z 1651r., Aleksander Kostka – Napierski. Jak głosi legenda skarbu tego strzegą diabły i jedynie podczas nocy świętojańskiej, można dostać się do tajemniczej komnaty, w której Napierski go schował.
Jeszcze wspanialszy i bardziej tajemniczy skarb, ma się znajdować w Nidzicy. W XVII w., Umina córka Sebastiana Berzeviczego, który z Węgier wyemigrował do Ameryki Południowej, została żoną ostatniego króla Inków. Kiedy jej mąż został zamordowany, Sebastian wraz z córką i jaj synem uciekł do Europy. Znaleźli schronienie na nidzickim zamku. Ale nawet i tutaj znalazła ich inkwizycja i Umina została zabita. Według legendy, Sebastian pochował córkę w podziemiach zamku wraz z ogromny skarbem Inków, którego do tej pory nikomu nie udało się odnaleźć.
Oba zamki warto jednak zwiedzić nie dla legend i rzekomych skarbów, ale z racji ich malowniczego położenia, oraz widoków rozciągających się z ich murów. To one, wraz okolicą stanowią prawdziwe skarby.

Pieniny

Pieniny to jedne z najpiękniejszych gór w Polsce. Są wspaniałe bez względu na pogodę, o czym mogłem się niedawno przekonać. No bo, co z tego, że deszcz okrasi szlaki błotem, kiedy mgła sprawi, że nagle przeniesiemy się do magicznej krainy, w której przestają obowiązywać znane zasady optyki. A kiedy przestanie padać, wiatr przegna mgłę, nagle mogą ukazać się prawdzie niewiarygodne widoki. I właśnie dla takich chwil warto wyruszyć w góry, w których zawsze może coś nas zaskoczyć.

Dolní Vítkovice – czyli industrialne Czechy

W ostatnich latach tradycją stało się to, że początek maja jest wyjątkowo chłodny. Obawiając się kolejnej zimnej majówki, postanowiliśmy wybrać się do trzeciego pod względem wielkości miasta Czech, do Ostrawy. I muszę przyznać, że był to swoisty wyjazd. Słowo „swoiste”, stało się hasłem przewodnim wycieczki. Już to, że podróż zabrała nam nieco ponad godzinę było swoiste. Ale swoisty był także klimat tu panujący, swoisty był hotel, swoisty zapach, swoiste piwo czy jedzenie.

Ostrawa, czyli czeskie Katowice, to przede wszystkim przemysł ciężki. I tu należy wspomnieć o „swoistym” kompleksie przemysłowym Dolní Vítkovice. To połączenie kopalni, koksowni i huty, która swoją działalność rozpoczęła w roku 1830 roku, a zamknięta został w roku 1998. W tym czasie wyprodukowano tu 90 mln. ton surówki żelaza oraz 42 mln. ton koksu. Przez kilkanaście lat po zamknięciu zakładu, nic się w nim nie działo, poza powolnym rozkładem. W roku 2011 ruszyła jego rewitalizacja. Dziś uznawany jest on za Narodowy Zabytku Kultury oraz stanowi część Europejskiego Dziedzictwa Kultury. W dawnym zbiorniku gazu znajduje się muzeum sztuki współczesnej, jedna z hal przeznaczona została na muzeum techniki, a nad wielkim piecem zbudowano taras widokowy. A poza tym, można się nieco pobłąkać po nieczynnym już kompleksie przemysłowym, po terenie, który wydaje się być gotową scenografią filmu post apokaliptycznego. I tylko szum wiatru wśród tych skomplikowanych instalacji przynosi odrobinę klimatu, który musiał tutaj panować, kiedy wszytko jeszcze działało. Swoiście niezwykłe miejsce, w swoistej Ostrawie, dzięki któremu majową wycieczkę można uznać za udaną.

Inspirujący tydzień w Pradze

I pomyśleć, że dwa tygodnie temu siedziałem z żonką nad Wełtawą, i patrząc na chowające się za Hradczanami słońce, sączyłem zimne, czeskie piwko. Fantastyczne siedem dni spędzonych w czeskiej stolicy. Upał nieco popsuł nam plany, ale w Pradze znajdują się całkiem ciekawe zbiory sztuki, a obiekty Galerii Narodowej w większości są klimatyzowane, więc mieliśmy gdzie się schronić, jednocześnie w inspirujący sposób spędzając czas. Wieczorem, kiedy wysoka temperatura już nie męczyła, można było poimprezować nad Wełtawą. A rzeczy, których tym razem nie udało się zobaczyć, czy zrobić, pozostają na kolejny wyjazd, co oznacza, że musimy tam wrócić!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Przed tygodniem w Bieszczadach

Bieszczady, to z pewnością góry tajemnicze, magiczne, a dla mnie, zupełnie nie znane. Więc kiedy otrzymaliśmy propozycję wyjazdu w Bieszczady, właściwie bez zastanowienia się na to zgodziłem.

Bieszczady okazały się naprawdę piękne! Bukowe lasy, właśnie o tej porze roku, kiedy zaczynają zmieniać kolory, stają się bardzo malownicze. Rzeczą ujmującą w tych górach, jest to, że kiedy wdrapie się na połoninę, wszędzie wokół otaczają nas góry! No i jakże kusząca jest ukraińska strona. Nie da się opisać przyjemności, wynikającej z połączenia wysiłku fizycznego i niesamowitych okoliczności przyrody. Kiedy organizm zaczyna pracować na wyższych obrotach, wytwarzając niesamowite wręcz ilości endorfin, a niesamowite widoki atakują wzrok, całkowicie opanowując umysł. Znika świat pozostawiony w domu. Nie ma trosk i kłopotów, jest tylko to miejsce, istnieje jedynie ta chwila. Sam nie zdawałem sobie sprawy z tego, że tak bardzo potrzebowałem tej wyprawy.

I pomyśleć, że nie byłoby tego wszystkiego, gdyby nie inicjatywa naszej wspaniałej przyjaciółki! Dzięki!