Dzień: 25 września 2009

Ostatnia rewolucja w muzyce

Był rok 1991. Grupa Pearl Jam właśnie wydała jeden z najgenialniejszych albumów w historii muzyki rockowej, „Ten”, we wszystkich stacjach radiowych królował zaś utwór Nirvany „Smells Like Teen Spirit”. Tak z podziemia muzycznego Seattle wypłynął grunge, ostatnia rewolucja muzyczna. To był ostatni okres, w którym świat muzyki został zdominowany przez rocka i to rocka alternatywnego. Charakterystyczny dla tej muzyki był bunt, agresja, ostre i brudne brzmienia. Wszechobecna była również chęć autodestrukcji wyrażana w tekstach. Z muzyką związany był także odpowiedni styl ubioru: sprane jeansy, flanelowe koszule, trampki lub martensy i wojskowa kurtka. Rewolucja trwała krótko i w roku 1995 można zauważyć powolne zanikanie kapel grających tę odmianę rocka. Jak się okazuje grunge nie umarł całkowicie. Właśnie ukazały się dwa albumy legend tego gatunku. Pearl Jam wydał płytę „Beckspacer”. Nie jest to tak powalający album jak te pierwsze, ale znajdziemy tam sporo niezłego, gitarowego grania, a odnoszę wrażenie, że dziś coraz trudniej jest usłyszeć taką muzykę. Płyta nie powala, ale całkiem dobrze się jej słucha.

Druga płyta, która się ostatnio pojawiła, to już prawdziwy powrót do stylu grunge. Alice In Chains po 14 latach, uraczył nas nową płytą („Black Gives Way To Blue”). I pomimo braku charakterystycznego głosu Layne’a Staleya, to od pierwszych dźwięków, nie ma wątpliwości, że jest to Alice In Chains. Dodać należy, że nowy wokalista całkiem dobrze sobie radzi. To bardzo miłe zaskoczenia, bo szczerze mówiąc nie spodziewałem się zbyt wiele dobrego, kiedy usłyszałem o nowej płycie Alicji. Muzyka nie jest może odkrywcza, ale ma to coś, co w rocku najważniejsze, tę drapieżność, która zostawia długotrwałe blizny na duszy. Strasznie mi tego brakuje w muzyce, którą możemy na co dzień usłyszeć w radiu.