Dzień: 30 grudnia 2017

Paździerze 2017 cz. 3

Muza:

W 2017 roku udało mi się przesłuchać 400 płyt. Gatunkiem dominującym były różne odmiany metalu, w końcu jest to muza, która siedzi głęboko we mnie, taki mój wentyl bezpieczeństwa. Było także kilka albumów bluesowych, jazzowych czy rockowych. I tylko disco polo ominąłem, bo jest to jedyny gatunek muzyczny, który wywołuje we mnie szczerą agresję.

Vektor – Terminal Redux Rewelacyjna płyta. Porządny kawal metalu, świetne gitary, wspaniałe solówki, naprawdę świetne kompozycje a do tego to brzmienie.

Kontrust – Czas na Tango Rozwala mnie ten zespół. Uwielbiam wszystko co tworzą. Połączenie disco z metalem, z powerem i  humorem. A tu na dodatek po polsku. Naprawdę rewelacyjnie!

Deviant Process – Paroxysm Rewelacja! Tyle się tutaj dzieje. Jest ostro i bezkompromisowo, po czym delikatnie i pięknie. I te solówki. Bardzo dobrze się słucha tej płyty.

Furia – Księżyc milczy Wow! Takiej płyty jeszcze nie słyszałem. Większość specjalistów od metalu wymienia te płytę jako jedna z najlepszych w polskim metalu i nie ma co z nimi o tym dyskutować. Płyta jest po prostu świetna.

Leo – Metal Covers  Facet wydał już kilkanaście płyt z metalowymi przeróbkami znanych przebojów. Sam nagrywa i kręci do tych utworów całkiem zabawne klipy. Myślę, że w najbliższym czasie nieco więcej o tym napiszę.

Gojira – L’Enfant Sauvage  Muzyka metalowa jakoś nie kojarzy się z Francją, ale ci panowie doskonale wiedzą jak grać naprawdę mocną i ekstremalna muzykę. Świetna płyta.

Tagada Jones – La peste et le cholera. Bardzo przyjemny francuski punk. Lubię taka muzykę. Aż się chce poskakać i nieco pokrzyczeć. A co!

Voo Voo – 7 Nostalgiczna, mądra i piękna. Ciężko oderwać się od tej niezwykłej płyty.

Hate – Tremendum Polska szkoła death metalu. Wspaniała płyta. Mocna, szybka, brutalna i bezkompromisowa. Tak się gra prawdziwy metal!

Louis Hayes – Serenade for Horace .Rewelacja! Lekki ale bardzo przyjemny jazz, słuchając tej płyty maiłem wrażenie że znalazłem się w nowojorskim klubie, pełnym papierosowego dymu, ludzi w przydługich swetrach i za dużych marynarkach oraz wspaniałej muzyki

Igorrr – Savage Sinusoid Ale jazda! Nie wiem nawet jak to zaklasyfikować. Pełnia chaosu, mieszanie gatunków a wszystko z tak ogromną mocą, że wciąż chce się do tej płyty wracać. Wymiata!

Dead Cross – Dead Cross Płyta mnie rozwaliła. Ale to w końcu Patton i Lombardo są sprawcami tych brutalnych, rozwalających umysł dźwięków, o czym zresztą już wcześniej pisałem.

Tony Allen – The Source. Rewelacyjny Jazz. Można tej płyty słuchać i wciąż będzie się odkrywało coś nowego. Wspaniali muzycy, niesamowite kompozycje i aranże.

Enslaved – E. Jedna z najlepszych płyt tego roku. Bardzo ciekawa, sporo się tu dzieje, świetne kompozycje, a brzmi tutaj wszystko niemal doskonale.

Robert Plant – Carry Fire. Plant jest prawdziwym mistrzem, czego dowodem jest właśnie ta płyta. Kilkadziesiąt lat na scenie, a wciąż potrafi zadziwić.

Żywiołak – Pieśni Pół/nocy Płyta, która na początku jakoś specjalnie mnie nie zachwyciła, ale po kilku kolejnych przesłuchaniach stałem się jej zagorzałym fanem.

Greta Van Fleet – Black Smoke Rising. Oj wielka szkoda, że to tylko Ep-ka. Mam nadzieję, że już niedługo pojawi się pełny album. To może być wielki zespół.

Cavalera Conspiracy – Psychosis. Jakbym słuchał starej Sepultury. Kawał zajebistego, metalowego grania. Uwielbiam taką właśnie muzykę.

Jaromír Nohavica – Poruba. Trochę nostalgiczna, ale nie dołująca, jest w niej coś pozytywnego, a do tego bardzo mądra.

 

To jedynie kilka najważniejszych, z długiej listy płyt, które zrobiły na mnie wrażenie w kończącym się roku.

Mam nadzieję, że nowy rok będzie jeszcze ciekawszy niż kończący się 2017, a dzięki temu, moja lista wyróżnionych dzieł za rok, będzie jeszcze dłuższa.

Paździerze 2017 cz. 2

Filmy i seriale

W tym roku nie odnalazłem nic specjalnego w kinie, no może poza Dunkierką, o której zresztą już wcześniej pisałem i Loganem, który na nowo definiuje filmy o superbohaterach i sprawia, że może to być kino podejmujące całkiem poważne tematy.

 

Za to rok 2017 obfitował w świetne seriale:

Sherlock – sezon 4. Kolejny raz porwała mnie nowa wersja przygód angielskiego detektywa. I choć te odcinki były słabsze od poprzednich, to i tak oglądało się je z ogromną przyjemnością.

American Crime Story: Sprawa O.J. Simpsona. Amerykanie potrafią robić seriale. Proces Simpsona od strony sędziów, prokuratury i adwokatów. Bardzo wciągająca rzecz.

 

Legion. Marvel ponownie zaskoczył, tworząc niesamowity, odjechany, psycho-zakręcony serial w świecie X-manów. Aż szkoda że taki krótki.

Sense 8 Fascynujący niezwykle ciekawy serial. Świetnie zrealizowany z ciekawymi pomysłami.

Amerykańscy bogowie Kolejny niesamowity serial, ale co innego mogło powstać na bazie prozy Nila Gaimana. Starzy bogowie powracają by stoczyć ostateczną walkę o nasze dusze!

 

GLOW Bardzo zabawny powrót do okropnych stylistycznie, pełnych kiczu lat 80-tych

Zadzwoń do Saula – sezon Po raz trzeci serial kompletnie mnie rozwalił. Świetny scenariusz, kapitalna gra aktorska.

Twin Peaks – sezon 3 Lynch znów mnie zadziwił, zdruzgotał mój umysł, a co najważniejsze zachwycił. Początkowo wszystko było za stabilne, za bardzo w tamtej estetyce, ale później dałem się całkowicie pochłonąć

Billions – sezon 2 Rewelacyjny serial, i ten sezon jest jeszcze lepszy niż poprzedni. I szkoda, że to tylko 12 odcinków. To z pewnością jeden z najlepszych seriali jakie widziałem. Strasznie mocno wciąga.

Łowcy umysłów (Mindhunter) Cóż Fincher jest mistrzem thrillerów, a na dodatek, film oparty jest na faktach.

C.D.N.