Miesiąc: Marzec 2018

Krótko o książkach

Kilka dni wolnych od pracy i pogoda, która nie zachęca do spacerów, mogą być pretekstem do tego, aby włączyć ulubioną płytę i zagłębić się w lekturze. Oto propozycje trzech książek, od których nie sposób się oderwać.

Pierwsza z nich, to niezwykle wciągająca saga, opowiadającą dzieje dwóch rodzin drwali, którzy są świadkami i uczestnikami budowania (wycinania) Ameryki. Drwale Annie Proulx, to opowieść o ludzkich namiętnościach i naszych słabościach. O sile pojedynczego człowieka, który ma odwagę podążać za swoimi marzeniami oraz niszczycielskiej mocy tkwiącej w całej ludzkiej populacji. To książka o przewrotności losu, ale także historia homo sapiens, jednego z milionów gatunków zamieszkujących planetę Ziemię, który postanowił ową planetę sobie podporządkować. Drwale Annie Proulx, to przede wszystkim wspaniale opowiedziana historia, w sam raz na pochmurny deszczowy dzień i chłodny wczesnowiosenny wieczór, zresztą nie jeden.


Kolejną propozycję jest niesamowita opowieść o czasach polskiego złotego wieku, czyli książka Córki Wawelu Anny Brzezińskiej. Książka niezwykła w swojej formie, to połączenie powieści z esejem historycznym i właśnie ta forma sprawia, że mocniej wchodzimy w świat sprzed pięciu stuleci. Zachwyca bogactwo wątków i prawdziwość świata, o którym opowiada autorka. Dodatkową zaletą tej książki jest to, że mamy tu opowieść o postaciach z drugiego planu naszych dziejów, są to głównie kobiety, które miały jednak olbrzymi wpływ na to, co się wówczas działo. Dzięki Brzezińskiej zaglądamy za kulisy wielkiej historii. Autorka pokazała, że o historii można opowiadać w fascynujący sposób, bo historia to nie daty, to przede wszystkim materiał na wspaniałą opowieść.


Ostatnią moją propozycją jest skromna rozmiarem w porównaniu z dwiema poprzednimi książeczka, Nieznane więzi natury Petera Wohllebena. Tym razem autor Sekretnego życia drzew, w bardzo prosty i zrozumiały sposób opowiada o zależnościach istniejących w przyrodzie, o wpływie człowieka na środowisko oraz skutkach naszych działań. Książka w sam raz na jedno popołudnie i wieczór, po którym nieco inaczej będziemy patrzeć na otaczający nas świat.


W poszukiwaniu wiosny

Kiedy wędruje się po lesie trudno jest znaleźć oznaki wiosny i tylko donośny radosny śpiew ptaków świadczy o tym, że zima się już skończyła. Wystarczy jednak zajrzeć do ogrodu, gdzie coraz śmielej poczynają sobie rośliny. Mam nadzieję, że z każdym dniem będzie tego więcej.

Lekcja WOS-u

Kto nie słuchał nowej płyty Lao Che, niech posłucha! Wiedza o społeczeństwie to ich najlepsza płyta od ośmiu lat, czyli od czasu wydania Prąd Stały/Prąd Zmienny. Rewelacyjna pod względem muzycznym, kompozycje pełne różnorakich przeszkadzajek, co sprawia, że za każdym przesłuchaniem odkrywa się coś nowego. No i co bardzo ważne, na wysokości zadania stanął Spięty, pisząc kolejne bardzo ciekawe teksty. Niektóre sformułowania wręcz powalają. Z pozoru bardzo proste, ale niosą ze sobą bardzo bogatą treść. Trudno jest się znudzić tym krążkiem, a przesłuchałem go już kilkanaście razy i wciąż jest mi mało. Nie będę jednak więcej zdradzał, a kto jeszcze nie słyszał tej płyty, koniecznie, w ekspresowym tempie, już i teraz, powinien nadrobić zaległości, by nie skończyło się oceną niedostateczną z wos-u (tak, mam do tego uprawnienia).


 

Niech tę zimę trafi, czyli w poszukiwaniu wiosny

Łagodna, czy też nie, zima zawsze jest przede wszystkim długa i strasznie męcząca. Więc kiedy tylko zrobiło się cieplej, ruszyliśmy z Megi na poszukiwaniu śladów wiosny. A tych znaleźliśmy wiele, przyroda również spragniona jest ciepła, co objawia się w donośnym śpiewie ptaków, czy licznie pojawiających się wczesnowiosennych kwiatach. Synoptycy straszą powrotem zimy z końcem tego tygodnia. Ja jednak naiwnie wierzę, że się mylą i mrozy już nie wrócą (najlepiej nigdy).

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

Panowie wojny

Kilka dni temu jadąc samochodem usłyszałem w radiu nową wersję „Masters Of War” Boba Dylana.  Utwór mnie powalił. Mamy tutaj bardzo nowoczesne brzmienie, za które odpowiedzialny jest muzyk o pseudonimie The Avener, ale jest to przede wszystkim Dylan. A do tego jeszcze aktualność tekstu. Utwór powstał w 1963 r. i od tego czasu nic się nie zmieniło, może tylko to, że na prowadzenie wojen wydaje się jeszcze więcej pieniędzy, a panowie wojny zbijają na tym ogromne fortuny. Niestety ludzie nie uczą się na własnych błędach.


 



Przed tygodniem

Niecały tydzień temu Amerykańska Akademia Filmowa, wręczyła  swoje doroczne nagrody czyli Oscary. Kompletnie nie zgadzam się z ich werdyktem, ale widocznie Amerykanie wolą zobaczyć własne problemy w formie baśni („Kształt wody”), niż dostać prawdą prosto w twarz (jak w „Trzech bilbordach…”). Należy jednak wspomnieć, że wśród nominowanych filmów było też kilka innych wartych uwagi obrazów. Należałoby wspomnieć przynajmniej o dwóch z nich.

 

Pierwszym jest „Czwarta władza” (The Post) Stevena Spielberga z Meryl Streep i Tomem Hanksem w głównych rolach. Film pokazuje czym w państwie demokratycznym powinny być media. Jeśli naprawdę mają stanowić czwartą władzę, muszą być gotowe narazić się najwyższym kręgom politycznym. To nie zysk, a dobro publiczne powinno być motywem ich działalności. Niestety, w dzisiejszych czasach chyba już wszędzie media dalekie są od tego idealnego stanu, a my jako zwykli obywatele pozostajemy tylko pionkami w grze, która toczy się ponad nami.


Drugim filmem, który mocno przykuł moją uwagę był „Czas mroku”, z genialną kreacją Gar’ego Oldmana, który wcielił się w postać Winstona Churchilla. Wyglądał jak Churchill, mówił jak Churchill poruszał się jak Churchill. W tym filmie Oldman naprawdę był Churchillem. Jego starania zostały nagrodzone, otrzymał za tę rolę Złotego Globa i Oscara. „Czas mroku” opowiada o pierwszych tygodniach Churchilla na stanowisku premiera Wielkiej Brytanii. Film świetnie zrealizowany pod względem wizualnym. „Czas mroku” pokazuje jak niewiele brakowało, aby historia II wojny światowej, a co za tym idzie świata, potoczyła się zupełnie inaczej. Wystarczyłby inny wybór na stanowisko premiera, a doszłoby do rozmów z Hitlerem i już w 1940 roku nikt w Europie nie sprzeciwiałby się III Rzeszy. Warto o tym pamiętać, że czasami wystarczy odpowiednia osoba, w odpowiednim czasie na odpowiednim miejscu. Film polecam także tym, którzy nie specjalnie interesują się historią.