Zmasakrowany w teatrze

W ramach odchamiania, postanowiłem wybrać się do teatru. Tak się złożyło, że w zeszłym tygodniu w naszym teatrze (Kochanowskiego w Opolu), miała miejsce premiera spektaklu „Co chcecie, czyli wieczór trzech króli”, adaptacji komedii Szekspira. Sztuka ta zaliczana jest do najzabawniejszych dzieł angielskiego dramaturga, więc spodziewałem się dobrej zabawy. Jakież było moje rozczarowanie, podczas tych prawie trzech godzin spędzonych w teatrze. Krakowski reżyser Michał Borczuch, postanowił zmasakrować prowincjuszy. A co tam, niech kmiotkowie zasmakują prawdziwej sztuki (która istnieje sama dla siebie). Fabuła dość luźno oparta została na oryginale. Myślę, że nikomu spośród widzów nie było do śmiechu. Przedstawienie było wulgarne, momentami zahaczające wręcz o obleśność, ale przede wszystkim dominowała nuda. W zamierzeniu reżysera to wszystko miało chyba prowokować. Największym mankamentem spektaklu było jednak to, że wszystkie zabiegi reżysera, bluzgi, obrazoburstwo (niszczenie świętych figurek) niczemu nie służyło. Nie zmuszało do jakiejś głębszej refleksji, no, może poza jedna „do cholery, czemu to wszystko służy”. Dwie osoby nawet wyszły podczas przedstawienia. Ja sam rozważałem taką opcję, ale po pierwsze, szkoda mi było wydanych pieniędzy, a po drugie, cały czas miałem nadzieję, że jakoś się to rozwinie, że w pewnym momencie okaże się, ze te wszystkie, bezsensowne, przydługie sceny, miały swój cel. Cóż, okazało się, że włożony przeze mnie ogromny wysiłek, w to, by nie usnąć, nie doczekał się nagrody. A było sobie spuścić głowę i nieco pochrapać, być może właśnie to wbrew pozorom ożywiło by przedstawienie, a jeżeli nie, to przynajmniej bym sobie nieco wypoczął i to w samym centrum świątyni sztuki. Może coś przyjemnego by mi się przyśniło?

Były minusy, które niestety dominowały, ale czas omówić to, co mi się spodobało. Niezłym doświadczeniem było znaleźć się na scenie, gdzie umiejscowiona została widownia. Można było zobaczyć teatr od zaplecza, do czego do tej pory nie miałem okazji. Publika na scenie, a aktorzy grający na miejscach dla publiczności. Świetny zabieg. Aktorzy wchodzący między publiczność, to kolejny plus. No i sama gra, muszę przyznać, że nasi aktorzy są na prawdę świetni. Zwłaszcza Ewa Wyszomirska wcielająca się w postać Błazna, profesjonalizm, doświadczenie i gra na 100 %.

Minęła już ponad doba od obejrzenia przedstawienia, a ja wciąż nie wiem co o nim sądzić. Na pewno mi się nie podobało, to jedyna rzecz, którą o nim mogę powiedzieć, wciąż jednak zmusza mnie ono do zastanowienia: po co to wszystko było? Pozwoliłem na to, by zmasakrowano mnie w teatrze!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s