Pierwsza górska wyprawa Megi

Kiedy postanowiliśmy sprawić sobie psa, od razu zakładaliśmy, że nie będzie to żaden kanapowiec. Z założenia miał to być piesek, który będzie nam towarzyszył nie tylko w domu, ale także podczas naszych wypraw w góry (przynajmniej te niższe). W końcu nadeszła chwila by sprawdzić, czy nasza Megi nadaje się na takie wędrówki. Korzystając z wolnej soboty i sprzyjającej pogody (przerwa w upałach) zapakowaliśmy się w samochód i ruszyliśmy ku najbliższym wzgórzom, czyli w kierunku Biskupiej Kopy (889 m. n. p. m.) Kiedy po niespełna godnie dotarliśmy na miejsce okazało się, że pogoda nie jest aż tak korzystna ja mi się wydawało. Kiedy tylko przyjechaliśmy zaczęło padać i deszcz towarzyszył nam niemal do samego szczytu, czyli przez kolejne dwie godziny. Początkowo zastanawialiśmy się, czy w ogóle ruszać, ale nie po to przecież ruszyliśmy się z domu, by teraz zawrócić. Na szczęście góry, w które się wybraliśmy są porośnięte dość gęstym lasem, a i odpowiednią odzież ze sobą zabraliśmy. Tak się jakoś narobiło, że ta dzisiejsza wyprawa była naszym pierwszym wyjściem w góry w tym roku. Zazwyczaj najpóźniej podczas majowego weekendu następowało nasze pierwsze zetknięcie z górami. Cóż, jakoś tym razem nie było wcześniej na to czasu. Jak można było przypuszczać, musimy jeszcze sporo popracować nad formą. Mam nadzieję, że tego lata nie zabraknie ku temu okazji. Muszę przyznać, że Megi bardzo pozytywnie nas zaskoczyła. Okazała się świetnym piechurem. Pędziła pod górę, w ogóle nie pokazując zmęczenia. Bez problemu zdobyła Zamkową Górę (571 m. n. p. m.) i Srebrną Kopę (785 m. n. p. m.) aż w końcu wbiegła na samą Kopę. Sześć godzin łażenie, po dość trudnym dla nowicjusza terenie, a Megi nawet na krótkich postojach biegała wokoło nas, a żeby się nie nudzić zajmowała się łapaniem much. Głowa mnie rozbolała od domysłów na temat liczby skonsumowanych przez nią owadów. Swój górski egzamin pierwszego stopnia zdała celująco. Teraz trzeba będzie podnieść jej poprzeczkę. Może jakaś dłuższa wyprawa w okolice Pradziada? Zobaczymy. Zbliżają się wakacje, na które większych planów nie mamy, więc myślę, że spokojnie podczas najbliższy letnich miesięcy, jeszcze kilka razy wybierzemy się w góry.



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s