Nie znoszę podróżować

Nigdy nie przepadałem za podróżowaniem. Od kiedy sięgam pamięcią, każdy większy wyjazd wpędzał mnie w przerażenie, wywoływał we mnie złość. Był najgorszą karą. I nie o to chodzi, że nie jestem ciekaw świata, wręcz przeciwnie. Ja po prostu mam swoje określone terytorium, którego opuszczenie jest dla mnie wyjątkowo stresujące. Znane ścieżki, drzewa, domu i ludzie. Taka, kocia natura. Ale na szczęście jest kilka narządzi, dzięki którym ciekawość świata może być zaspokojona. Najważniejszym z pewnością są książki. Ostatnio dzięki dwóm z nich miałem możliwość zwiedzać Rosję. Autorem obu książek jest Jack Hugo Bader. To dzięki „Białej gorączce” i „Dziennikom kołymskim”, mogłem odbyć podróż po tym niezwykłym kraju. A najważniejsze jest to, że nawet nie musiałem ruszać się z domu. Zresztą, po ich przeczytaniu, w ogóle nie mam na to ochoty. W „Białej gorączce”, Bader ruszył kilkunastoletnim Łazem przez całą Rosję (z Moskwy do Władywostoku), a żeby było ciekawiej, zrobił to zimą. Motywem przewodnim jest książka, która powstała w 1957 r. opisująca ZSRR za 50 lat. Bader podczas swojej podróży zestawia wyobrażenie dziennikarzy sprzed półwiecza, z rzeczywistością, która nie wypada zbyt korzystnie. W „Dziennikach kołymskich” z kolei, udaje się do miejsca, które kiedyś stanowiło jeden wielki obóz zsyłki, w którym panują wyjątkowo nieprzyjazne dla człowieka warunki. Rosja, którą pokazuje jest często przerażająca, z jednej strony niezwykle bogata (niesamowite nagromadzenie bogactw naturalnych), z drugiej jednak zniszczona, zdegenerowana, przepita, gnijąca. Nagle poczułem, że u nas nie jest tak źle. Bader wychodzi poza szkołę Kapuścińskiego. Nie zajmuje się wielką polityką, nie wdaje się w dokładne wyjaśnianie mechanizmów, według których funkcjonuje dany kraj. On skupia się na mieszkających tam ludziach. Na tym, jak im się żyje. Jakie maja problemy i czy są szczęśliwi. Udaje mu się otworzyć lokalnych bonzów, ale także zwyczajnych żuli. Swobodnie rozmawia ze stojącym na czele alternatywnej sceny hip- hopowej wokalistą, bez problemu nawiązuje dyskusję z syberyjskim szamanem. Ma niezwykły dar nawiązywania kontaktów i silną wątrobę, bo w tym kraju, nie ma kontaktów międzyludzkich, bez pitej szklankami wódki. A do tego jeszcze wspaniale pisze. Takie podróże mogę odbywać właściwie bez przerwy. Z pominięciem męczącej jazdy, stresu wynikającego z pozostawienia własnego terytorium. Książki Jacka Hugo Badera, to fascynująca przygoda bez wychodzenia z domu.


 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s