Dzień: 11 stycznia 2013

Wolność albo śmierć!

Przyznając Paździerze za rok 2012, jakoś nieopatrznie ominąłem jedną z najważniejszych i chyba najbardziej niezwykłych płyt minionego roku. A taką z pewnością jest „Na Uschod. Wolność albo śmierć” grupy (projektu) R. U. T. A. Już pierwsza płyta powalała – punk wykonany na instrumentach ludowych, z oryginalnymi pieśniami buntu sprzed wieku. Słuchając, aż chciało się chwycić zapaloną pochodnię i ruszyć na dwór lub plebanię, by paląc i niszcząc pozbyć się ucisku. Pomysł na płytę wręcz genialny, lecz kiedy usłyszałem o kontynuacji poczułem niechęć do takich pomysłów. Jednak ku, bardzo miłemu zaskoczeniu, druga płyta okazała się jeszcze lepsza. „Gore” była albumem dość trudnym. Surowość muzyki sprawiała, że z pewnością nie każdy był w stanie wysłuchać całości. Z „Na Uschod”, takich problemów już nie będzie. Muzycznie album ten jest ciekawszy, brzmieniowo znacznie bardziej przemyślany i dopracowany. Podróż na Wschód okazała się bardzo korzystna dla muzyki R.U.T.Y., w końcu tamte pieśni są znacznie bardziej melodyjne, niż nasza muzyka ludowa. Odnajdziemy tutaj melancholię znaną z ukraińskich dumek, ale smutek i żal, są tylko chwilowym nastrojem, dominuje jednak przede wszystkim bunt, prostota dźwięków i ogromna siła. I kiedy masz już dość szefa wyzyskiwacza, gdy złodziejskie podatki doprowadzają cię do rozpaczy, to udaj się wraz z ekipą R. U. T. – y na Uschod. Może ta muzyczna podróż, stanie się dla ciebie wentylem bezpieczeństwa, przez który ulecą nagromadzone w tobie złe emocje.