Historia w literaturze

Czy to za sprawą zamiłowania do historii i z jakiejś innej przyczyny, zawsze sporą przyjemność sprawiała mi lektura powieści historycznych. Będąc historykiem zadaję sobie sprawę z tego, że wiele z nich daleka jest od prawdy historycznej, ale przecież nie o to chodzi. Gdyby chcieć wysnuwać faktyczny obraz z beletrystyki, to na podstawie kryminałów, można byłoby pomyśleć, że Skandynawia jest najniebezpieczniejszym miejscem na Ziemi .Rzadki też udaje mi się znaleźć coś, co potrafiłoby mnie bezgranicznie wciągnąć. Ostatnio jednak udało mi się kilka takich książek przeczytać.

Niezwykle zachwycił mnie cykl powieści o Mattiasie Tannhäuserze autorstwa Tima Willocksa. „Religia” oraz „Dwanaścioro z Paryża”, to mocna, prawdziwie męska i bardzo brutalna literatura. I chociaż książki te nie są wolne od nieścisłości historycznych i fabularnych, to czyta się je z zapartym tchem. Opis oblężonej przez Turków Malty („Religia”), jest tak plastyczny, że ma się wrażenie, że słyszy się świst przelatujących obok ucha kul arkebuzów. Powieść przeżywa się tak mocno, że samemu odczuwa się strach, przezd straszliwą rzezią, która dzieje się podczas nocy św. Bartłomieja w stolicy Francji („Dwanaścioro z Paryża”).  Na dodatek główny bohater jest właśnie taki, jakim samemu chciałoby się być, silny, inteligentny, choć nie kryształowy, to zdobywa bogactwo, no i wszystkie laski na niego lecą. No i jeszcze jedna rzecz, autor jest bezlitosny dla swoich bohaterów.  W klasycznej, XIX wiecznej powieści historycznej, jednego można było być pewnym, głównym postaciom książki nic nie grozi. Willocks nie dość, że dostarcza im niewyobrażalnego cierpienia, to jeszcze większość z nich uśmierca. Książki te były nie tylko świetną rozrywką, ale zmusiły mnie także do wgłębienia się w to, co na południu Europy działo się w drugiej połowie XVI wieku, czyli przyjemne, połączyło się z pożytecznym.


Za sprawą kolejnego cyklu powieści, których autorem jest Robert Fabbri, mogłem przenieść się do starożytnego Rzymu. Cykl „Wespazjan” to właściwie czytadła z historią w tle, autor jednak wziął na warsztat na tyle ciekawy okres z dziejów Rzymu (budowa cesarstwa), że z przyjemnością sięgnąłem po trzy kolejne tomy. Szkoda tylko, że akcja książek jest aż tak przewidywalna. Fabbri związany jest z przemysłem filmowym i wielokrotnie odnosiłem wrażenie, że realizuje on w postaci książkowej, jakiś pogrzebany hollywoodzki projekt. Wielką zaletą cyklu jest opis rzymskiej dekadencji oraz gry zwanej polityką, a wszystko to autor oparł w dużej mierze na źródłach.


Z jeszcze innej bajki, a właściwie sięgające po zupełnie inną historię są powieści słowackiego pisarza Juraja Červenáka. Ten, zafascynowany prozą Sapkowskiego, postanowił sięgnąć do dziejów słowiańskiej części Europy, a że ta zwłaszcza, jeśli chodzi o początki, posiada niewiele źródeł, można sobie pozwolić na fantazjowanie. I to właśnie robi Červenáka w dwóch cyklach „Bohatyrowie” oraz „Rogan”. A, że słowiańszczyzna zawsze mocno mnie pociągała, oba cykle były dla mnie dość przyjemną przygodą. I chociaż daleko im do literatury noblowskiej, to lektura książek Červenáka, przynajmniej dla mnie była sporą przyjemnością.


Ostatnią powieścią „historyczną”, po którą sięgnąłem w ostatnim czasie jest „Medicus” Noah Gordona. I nie będę się rozwodził na temat licznych błędów faktograficznych autora, bo nie o ścisłość w tego typu literaturze chodzi. Książka Gordona została bardzo dobrze napisana. Autor odpowiedni zarysowuje główna intrygę, zmusza do ciągłej uwagi, znajdując całkiem ciekawe rozwiązania. I nie dość, że akcję swojej powieści umieścił w  moim ulubionym średniowieczu, ale także przenosi ją do orientu, który z jednej strony mnie fascynuje ( w tamtym czasie cywilizacja islamu znacznie górowała nad chrześcijańską Europą), a z drugiej przeraża (fanatyzm religijny). Ostatni „Medicus” doczekał się ekranizacji. Wkrótce się przekonamy, czy autorom filmu udało się odtworzyć wciągającą narracje książkowego pierwowzoru.

A póki co szukam kolejnych odkryć, bo nie ukrywam, że bardzo sobie cenię ten typ literatury, który stanowi, przynajmniej dla mnie świetną rozrywkę.



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s