Miesiąc: Listopad 2018

Krótko o… serialach cz. 4

Westworld – sezon 2

Kiedy obejrzałem pierwszy sezon tego serialu byłem zachwycony i chociaż chciałem, żeby skończył się na tych dziesięciu odcinkach, to z drugiej strony byłem bardzo ciekaw, w jaki sposób państwo Jonathan Nolan i Lisa Joy pokierują dalszą historię. I muszę przyznać, że się nie rozczarowałem. Tu dopiero zaczęła się jazda. Hosty walczą o wolność. Ale czym jest wolność? Każdy odcinek ogląda się z rosnącym napięciem, a kiedy przychodzi finał wiemy, że następny sezon będzie jeszcze ciekawszy.

 

Zadzwoń do Soula – sezon 4

Tak właśnie Jimmy McGill zmienił się w Saula Goodmana. W tym sezonie Jimmy będzie musiał sobie poradzić z rocznym zakazem wykonywania zawodu adwokata i będzie to robił na swój, jak zwykle, bardzo kreatywny sposób. Każdy kolejny sezon jest świetny i jak dotąd jakość serialu nie spada. Bob Odenkirk jest fantastycznym aktorem. Ciekawe na jak długo autorom serialu starczy jeszcze pomysłów? Jedyne zastrzeżenie jakie mam to, to, że ciężko oglądać aktorów, którzy w wyraźny sposób postarzali się od czasu Breaking Bad, a grają osoby o kilka lat młodsze.

 

House of Cards – sezon 6

A na koniec coś, czego nie polecam, czyli zamknięcie tak świetnie rozpoczętego serialu jakim jest House of Cards. Już od sezonu 4 widać było, że twórcom brakuje pomysłów, a kiedy jeszcze musieli zmierzyć się z realizacją serialu bez Kevina Spacey’ego, po prostu nie dali rady. Pomimo kilku błyskotliwych pomysłów, większość serialu to straszliwie męcząca dłużyzna. I tak właściwie wszystko kręci się wokół Franca Underwooda. A kiedy po koszmarnej scenie finałowej, pojawiły się napisy końcowe odczułem wielką ulgę, że to już koniec. Ja dotrwałem do końca, a wiem, że sporo osób podarowało sobie po pierwszych odcinkach.

Jesienna szarówa

Będąc miesiąc temu na Górze św. Anny narzekałem jaka wstrętna pogoda. Kiedy jednak dziś zajrzałem do komputera i porównałem zrobione wówczas zdjęcia z tą przygnębiającą szarówą, która dominuje od kilku dni, od razu zmieniłem zdanie, bo może był wówczas pochmurny dzień, ale i tak było pięknie.


Krótko o… książkach cz. 7

1945, 1956, 1968, trzy bardzo ważne daty w historii Polski. To także tytuły trzech niezwykle ciekawych książek: 1945. Wojna i pokój Magdaleny Grzebałkowskiej, 1956. Przebudzeni Piotra Bojarskiego oraz 1968. Czasy nadchodzą nowe Ewy Winnickiej i Cezarego Łazarewicza. Seria ta, to interesujące spojrzenie na tak przecież ważne w naszej przeszłości lata. Tu wcale nie są najistotniejsze fakty na temat tego, co wówczas się stało. To przede wszystkim opowieści o ludziach i to niekoniecznie o tych, którzy mieli wpływ na to, co się wówczas działo. Tutaj ważniejsze jest to, jak owe wydarzenia na niech wpłynęły, jak były przez nich odbierane. To także próba uchwycenia ducha czasu, co moim zdaniem najpełniej udało się w tej ostatniej. Szkoda, że przy okazji nadchodzącej rocznicy, nikt nie pokusił się o napisanie czegoś podobnego o tym jak wyglądał rok 1918. I chociaż nie dotrze się już do świadków tamtych wydarzeń, to zachowała się wystarczająca liczba listów, dzienników czy pamiętników, a także artykułów prasowych, na bazie których można byłoby czegoś takiego dokonać. Bardzo polecam tę reporterską podróż w przeszłość.