Dzień: 24 sierpnia 2019

Krótko o… płytach cz.10

Sting – My Songs

A kiedy artyście brakuje pomysłów, zaczyna wracać do przeszłości. Przynajmniej taką możliwość mają muzycy. I tak niestety robi Sting, który już od dawna nie jest w stanie w swojej twórczości dorównać temu, co stworzył przed laty. Ostatnio wypuścił My Song, płytę z piętnastoma świetnymi utworami, w odświeżonej wersji. Nowe partie wokalne, topowi producenci, ale niestety, to tylko odgrzewane kotlety. Jeśli Sting tak bardzo potrzebuje inspiracji, to mógł przynajmniej pójść drogą Boba Dylana. Poszperać w cudzej przeszłości i przerobić to co stworzył ktoś inny, na swój, niepowtarzalny sposób. No ale to wymagałoby nieco pracy, a tak Sting w łatwy sposób nabija sobie mieszek.

The Raconteurs – Help Us Stranger

Jack White ponownie zwołał ekipę, aby wspólnie pobawić się rockiem. Efektem tej „zabawy” jest świetna płyta Help Us Stranger. Zespół The Raconteurs nie dokonuje żadnej rewolucji. Mało tego nie tworzy nic specjalnie nowego, za to wspaniale nawiązuje do tego, co już w tej muzyce było. Każdy z członków zespołu jest wyśmienitym muzykiem, chociaż i tak na plan pierwszy wysuwają się pomysły White,a. To płyta, która będzie cieszyć każdego miłośnika rock, bo jest to rock w najczystszej postaci. Bez udziwnień, bez ściemy, wypływający gdzieś tam z samego serca.

Ludovico Einaudi – Seven Days Walking

Seven Days Walking to niezwykły projekt włoskiego pianisty i kompozytora Ludvico Einaudi. Postanowił on skomponować i nagrać siedem płyt, z których każda kolejna wychodzi w miesięcznych odstępach (została jeszcze jedna). Przepiękny, hipnotyzujący fortepian, z dodatkiem skrzypiec, altówki i wiolonczeli. Muzyka wspaniała, w sam raz, jeśli chcemy oderwać się nieco od rzeczywistości. To muzyka subtelna, ale pełna emocji, która obezwładnia umysł, porywa go w zupełnie nowe rejony. Pozwala odetchnąć i zapomnieć o męczącej codzienności, przynosząc coś na kształt oczyszczenia, a może raczej pokrzepienia.