Krótko o… książkach cz. 21

Kiedy bierzemy do ręki leżący na ziemi patyk, nawet nie myślimy o tym, że jest to czyjeś martwe ciało. Bez chwili refleksji łamiemy go, rzucamy, dokładamy do ognia. A przecież to część niezwykłego mechanizmu jakim jest drzewo. I właśnie o tym traktuje książka Urszuli Zajączkowskiej Patyki, badyle. Autorce udała się rzecz niezwykła. Łączy wiedzę naukową, sama jest botanikiem, z umiłowaniem słowa (za swój tomik poezji minimum, otrzymała Nagrodę Kościelskich) Patyki, badyle to książka która urzeka, wspaniałym językiem, pasją i miłością do przyrody. Po jej lekturze zupełnie inaczej patrzy się na otaczające nas rośliny. To książka napisana tak wspaniale, że o jej autorstwo można by podejrzewać Olgę Tokarczuk. Niesamowite, że w kraju, w którym tak wiele osób nie sięga po żadną książkę, wciąż objawiają się tak bardzo utalentowani literaci. Po przeczytaniu Patyków spacery stają się inne, bardziej świadome obecności roślinnych istot. I za to jestem pani Uli bardzo wdzięczny. A teraz próbuję zachęcić każdego kogo znam do przeczytania tej niezwykłej książki, bo Patyki i badyle to prawdziwa przygoda oraz duchowa uczta.

2 Comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s