Pożegnalna trasa

Jakoś tak się ułożyło, że wciągu ostatnich dwóch miesięcy ani razu nie udało mi się pojeździć rowerem. Wrzesień był deszczowy, no i czasu jakoś nie umiałem na to znaleźć Zdecydowanie, weekendy powinny być trzydniowe. Nagle jednak, dzięki odpowiedniemu ustawieniu dni wolnych oraz dogodnym warunkom atmosferycznym (ostatnie dni są wręcz rewelacyjne), wygospodarowałem poranek, który mogłem spędzić śmigając przez las rowerem. Niestety, tym razem nie udało mi się spotkać żadnej sarny czy lisa za to wciąż wpadałem na rozwrzeszczane sójki. Poza tym cisza, spokój, lekki szum drzew, prawdziwa pieszczota dla zmysłów. Nie wiem czy w tym roku uda mi się jeszcze gdzieś wybrać rowerem. Może 11 listopada, ale jeśli będzie pogoda wolałbym pojechać w góry. Cóż chyba będzie trzeba przykryć rower plandekom niech tak czeka w piwnicy do wiosny. A gdzieś na przełomie marca i kwietnia zacznę przygotowywać go do kolejnego sezonu.

2 Comments

  1. Fajny rower. Czerwony 🙂
    Leśne jesienne granie kolorów uchwycone jak zwykle: super!

    A Ty wiesz, że właśnie dziś szukałam takiego zdjęcia samotnie wędrującego leśną drogą człowieka. I znalazłam. Bardzo podobne. Ale Twoje jest ładniejsze 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s