Poraził mnie prąd… „Prąd stały/prąd zmienny”

A już myślałem, że muzyka stała mi się obojetana że przestała mnie ruszać. I z pewnością by tak było, gdyby nie Lao Che. Bardzo bałem sie ich nowej płyty. Wydawało się, że wszystko, po „Gospel” musi być tylko nędzną imitacją. Bo czy po tak genialnej płycie możliwe jest stworzenie czegoś przynajmniej przyzwoitego? Być może ktoś inny odcinałby kupony od komercyjnego sukcesu poprzedniej płyty, grając wciąż bliźniaczo podobne kawałki. Ale nie Spięty i spółka! Mojąc gdzieś fanów, krytyków, i całą tę bandę, po raz kolejny zmienili styl i nagrali płytę, wręcz powalającą. Od trzech tygodni nie potrafię się od niej oderwać. Od trzech tygodni, słucham jej z krótkimi tylko przerywnikami i za każdym razem odkrywam zupełnie coś innego. W muzyce, w tekstach. Już od pierwszego przesłuchania powaliło mnie brzmienie.Takich dźwięków w polskiej muzyce jeszcze nie słyszałem. Nie znajdziemy tu przyjemnie brzmiących kawałków, które mogłyby stać się przebojem. Muzykę, którą tu usłyszymy, trudno jest nawet nazwać rockową. Sporo jest tu elektroniki rodem z lat 80 – tych, która kojarzyć się może z grami na 8 bitowe komputery. I warto przynajmniej raz posłuchać sobie tego materiału na słuchawkach, bo dopiero dzięki temu można odnaleźć wiele drobnych, skrzętnie ukrytych przez zespół smaczków, które czynią z przygotowanej przez nich potrawy, danie wykwintne. A danie to jest iście wyborne i truno się nim znudzić. Po każdym spożyciu, ma się wręcz niedosyt i chce się wciąż więcej i więcej… Każdym słowem, Spięty udowadnia, że należy do najlepszych tekściarzy w tym kraju. Potrafi nie tylko straścić historie ludzkości w niespełna 4 minuty (Historia stwaorzenia świta), ale wyśmiej także nasze dążenie do tego, by wszystkie problemy załatwić za pomcą farmaceutyków (Magistrze pigularzu)

Poradzić my chcieli magistrze pigularzu,
Bo chciałbym się pozbyć cierpień mych bagażu
I wiem ja co koi ból krzyża i siedzenia
Poleć mi coś mocnego na ból istnienia

Ile to razy miałem wrażenie, że „Życie jest jak tramwaj”




A jeśli znasz kogoś, kgogoś wz rodziny, w pracy, który cię starsznie irytuje, to zaśpiewaj mu:

Hej głupi! Ty wiesz co, ty wiesz co! To weź to. Ej głupi! Ty wiesz co, ty wiesz co! Halo, weź to i idź stad!
No panowie, ignorować gnoja!

Zdaje ci się, że to ty sterujesz własnyn losem? Pamiętaj lepiej, że czas:

Bo ten który minął, do ciebie nie należał
I ten który nadejdzie, także twój nie będzie
Bo ten który minął, do ciebie nie należał
I ten który nadejdzie, także twój nie będzie


A i chłopaki z Lao Che musieli zmęczyć się przedłużającą się zimą, zimą, która przez media została okrzyknięta zimą stulaecia:
Słońce zdechło, choć nigdy nie świeciło to jasno.
Gabinet na Rumunię zbiegł, dupę ratować własną.

Tak oto nadeszła zima stulecia.
Nos nam odmarzł, a kraj w zamieciach.
Padł już kombinat, elektrownia nie wytrzyma.
Wybiła ostatnia kilowatogodzina.
Jak Boga kochamy, my tęgi tu mamy mróz.
Cóż, bez odbioru, to chyba wszystko już.

Zima, zima! Zima, zima! Zima! Zima, zima! Zima stulecia! Stulecia!

Lao Che płytą „Prąd stały/ prąd zmienny” po raz kolejny udowodnili, że są najciekawszym zespołem w tym kraju. Jak na poprzednich albumach przypomnieli o tym, że muzyka to nie tylko, rozrywka, że może ona być nośnikiem bardzo ważnych treści.

Choć nie widać mnie, ja klnę się, że serce me bije i ludzi kochać spieszę.
Rad bym wszystkich was sumiennie uściskać, ale przebicie może być i zaczęłoby błyskać. Błyskać.

Dziś w kącie, za szafką, uwiję swe gniazdko.
Stanę bacznie na warcie i jakby co, na alarm dam zwarcie.

Choć nie widać mnie, ja klnę się, że serce me bije i ludzi kochać spieszę.
Rad bym wszystkich was sumiennie uściskać, no ale przebicie może być i zaczęłoby błyskać. Błyskać. Błyskać. Błyskać.

Nie mam ja ni dziatek, żony i w służbie mojej uziemiony.
Oto mojej roty zwrotki. Używajcie mnie dopóty nie wywalą korki.

Choć nie widać mnie, ja klnę się, że serce me bije i ludzi kochać spieszę.
Rad bym wszystkich was sumiennie uściskać, ale przebicie może być i zaczęłoby błyskać.
I przepływa dobry duch, elektryczny anioł stróż.
Kontakt – pik, światło – pstryk. Płonę w duchu złóż.
Żarzy się czerwone oko. Czuj, czuj, czuway. Baju baju, ludziska, baju baj.
Stand by, stand by, stand by, stand by, stand by, stand by, stand by, stand by, stand by.

AC piorun DC, człowieku, kocham cię, zadzieram kiecę i lecę.
AC piorun DC, człowieku, kocham cię, zadzieram kiecę i lecę.
AC piorun DC, człowieku, kocham cię, zadzieram kiecę i lecę.
AC piorun DC, człowieku, kocham cię, kocham cię, no kocham Cię



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s