Miesiąc: Październik 2012

Zima?

W ostatni weekend sypnęło śniegiem, a przecież to dopiero środek jesieni. Do tego jeszcze zrobiło się dość mroźnie. Czy to już zima? Mam nadzieję, że jednak nie. Jak dla mnie, ta tzw. „złota jesień”, mogłaby potrwać do marca, a później niech będzie wiosna. Chociaż z drugiej strony, jeśli ma być deszczowo, to już wolę ten śnieg. Psina jest szczęśliwa, a i świat nieco przyjemniej wygląda. Najważniejsze by w serduchu panowała wiosna, bo dzięki temu jakoś się do tej prawdziwej uda przetrwać.

 

 

 

 

 

 




Soundtrack wg. Lao Che

 

Przed tygodniem ukazała się, długo przeze mnie wyczekiwana płyta Lao Che, zatytułowana „Soundtrack”. Kiedy przesłuchałem ją po raz pierwszy, miałem ochotę, jak najszybciej się jej pozbyć. Wyrzucić, zniszczyć, zapomnieć! No, ale przecież to jest moje Lao Che, więc sięgnąłem po nią ponownie i przyznać muszę, że z każdym kolejnym przesłuchaniem coraz bardziej się do niej przekonuję. „Soundtrack” to płyta „słuchawkowa”. Nie da się jej dokładnie poznać bez kompletnej izolacji. Najlepiej właśnie, jest wrzucić na uszy słuchawki, zamknąć oczy i oddać się dobiegającym z nich dźwiękom. A ich różnorodność jest tutaj naprawdę imponująca. Do tego jeszcze robiące ogromne wrażenie brzmienie poszczególnych utworów. No i to, co zawsze u tego zespołu było bardzo ważne, teksty. Spiętemu, w jakiś niezwykły sposób, udało się wyśpiewać myśli, które siedzą we mnie gdzieś głęboko. Facet ma niesamowity talent. W kilku zdaniach potrafi zawrzeć treści, które ktoś inny rozwlekł by na całkiem pokaźny tom.

„Soundtrack” to płyta trudna. Trzeba się w nią wsłuchać, a wówczas może na długo nami zawładnąć. Panowie z Lao Che pokazali klasę. Mogliby iść przetartym szlakiem, oni jednak wolą poszukiwać. I chociaż coraz mniej znajdziemy w ich muzyce klasycznego, rockowego instrumentarium, to jednak to, co chłopaki robią z syntezatorami mnie powala. Po pierwszym przesłuchaniu „Soundtracku” czułem się straszliwie rozczarowany, zawiedziony, zdradzony. Z każdym kolejnym przesłuchaniem, zbliżam się jednak do uwielbienia, do bliskiej religijności czci.



Jesienią bywa pięknie

Szarówa i zimno, które panują od dwóch dni, każą wątpić w piękno jesieni. Na szczęście są jeszcze zdjęcia, które przypominają jaką potrafi być wspaniałą porą. Kiedy jednak patrzę przez okno, trudno mi uwierzyć w to, że te zdjęcia zrobiłem ostatniej niedzieli. I chociaż prognozy nie są zbyt optymistyczne, mam nadzieję, że ta mglista szarość, to tylko chwilowa zmiana aury, że zaraz ponownie zrobi się kolorowo. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

Ptaki

Nie wiem, co takiego jest w ptakach, że aż tak bardzo nas ludzi fascynują? Chyba po prostu zazdrościmy im umiejętności latania. Coś wyjątkowego jest w tych zwierzętach. W powietrzu wyglądają wspaniale. Nasze zainteresowanie nimi wynikać może i z tego, że wciąż nam towarzyszą. Czy w mieście, czy też poza nim, niemal zawsze są blisko nas. Kiedy ich nie słychać, oznaczać to może, że w tym miejscu dzieje się coś niedobrego.

Ostatnio obejrzałem całkiem zabawny film, którego ptaki są bohaterami. „Wielki rok” to amerykańska komedia opowiadająca o grupie ptakolubów, którzy uczestniczą w turnieju polegającym na tym, żeby w ciągu roku zaobserwować jak największą liczbę ptasich gatunków. Polecam ten film, świetna obsada sprawia, że jest bardzo śmiesznie.

Nieświadomie wpisując się w temat filmu, podczas mojej podróży po Kornwalii zacząłem łowić okoliczne ptactwo czego efekty znajdują się poniżej:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 




Anty Noble 2012

W ostatni czwartek, na Uniwersytecie Harwarda, po raz kolejny rozdano nagrody „Ig Nobel”, czyli tzw. Anty Noble – wyróżnienia za najbardziej absurdalne badania naukowe. Jak co roku organizatorom tej niezwykłej imprezy udało się odnaleźć prawdziwe naukowe „perełki”, które pokazują, w jaki sposób można marnować środki przeznaczane na naukę. Chociaż pomysłodawcy nagród zapewniają, że wyróżnione badania maja faktyczną wartość naukową, a w nagłaśnianiu ich chodzi jedynie o pokazanie zabawnej twarzy nauki i jej popularyzacji, słysząc o niektórych spośród wyróżnionych badań, zaczynam gorącą w to wątpić. Kreatywność naukowców nie zna granic, o czym świadczą laureaci Ig Nobla za rok 2012:

Kazutaka Kurihara oraz Koji Tsukada z Ocanomizu University w Japonii zostali nagrodzeni za opracowanie urządzenia zagłuszającego ludzką mowę.  Skonstruowana przez nich maszyna tworzy denerwujące echo, które dekoncentruje mówcę i zmusza go do przerwania wywodu.

Rusłana Kreczetnikova i Hansa Mayera z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Barbara, w swoich badaniach zajęli się tym, jak nieść kawę, by jej nie rozlać. Ci genialni naukowcy „odkryli”, że wpływ na to, czy kawa dotrze do celu mają takie czynniki jak: sposób chodzenia, rozmiar naczynia, skupienie niosącego i sygnały z otoczenia. Naprawdę genialne odkrycie, nie rozumiem tylko dlaczego, tak ważne odkrycie z dziedziny dynamiki płynów, nie zostało dostrzeżone przez Królewską Szwedzką Akademię Nauk, która decyduje o prawdziwych Noblach. Informacja o tym, że płyn będzie się wylewał zawsze podczas co 7 i co 10 kroku, może pozwolić na uniknięcie poparzenia oraz sytuacji krępującej, która może powstać po wylaniu na siebie lub innych płynu.

Frans de Waal z Holandii oraz Jennifer Pokorny ze Stanów Zjednoczonych odkryły, że szympansy potrafią rozpoznawać się po pośladkach.

Francuscy naukowcy, Emmanuel Ben-Soussan i Michel Antonietti udowodnili, że w trakcie źle przeprowadzonej kolonoskopii pacjent może eksplodować! To odkrycie lepiej jest pozostawić bez komentarza.

Grupa psychologów z Peru, Holandii i Rosji dowiodła ponad wszelką wątpliwość, że gdy przechylamy głowę w lewo, wieża Eiffla wydaje się mniejsza niż w rzeczywistości. Nie udało im się jednak udowodnić, że kiedy obrócimy głowę w prawo, wspomniana wieża stanie się większa. Nie wiadomo też, czy zjawisko to sprawdza się w stosunku do innych obiektów. Kiedy tylko będę miał okazję, spróbuję to sprawdzić.

Rosyjskiej firma SKN – Igora Petrowa, zaproponowała innowacyjny sposób na pozbycie się starej amunicji, przekształcając ją w diamenty. Niestety wiąże ich tajemnica handlowa i nie mogą zdradzić, w jaki sposób tego dokonują. Obejrzany niegdyś film „Krwawy diament” narzuca mi pewien pomysł, ale przecież mogę się mylić.

Joseph Kellerow, Raymond Goldstein, Patrick Warren i Robin Ballow zajęli się tym, od czego zależy kształt kucyka na głowie, rzecz ważna dla noszących na głowie kucyki, czyli także dla autora tego bloga. Wiadomość o badaniach przeprowadzonych przez wspomnianych wyżej panów z pewnością skłonią mnie do dogłębnego przestudiowania tego tematu.

Urzędnicy amerykańskiej agencji kontrolującej Kongres, Government Accountability Office, opracowali raport,który oceniał report oceniający inne raporty (nagroda w dziedzinie literatury).

A przecież duża część tych badań przeprowadzonych została za publiczne pieniądze. I chociaż dzięki nim świat nie będzie lepszy, to przynajmniej zmuszają one do uśmiechu, a już samo to jest bardzo potrzebne. Więc może pomysłodawcą tej nagrody należy się pokojowy Nobel.