Miesiąc: Październik 2019

Bluesowe święto

W ostatnią sobotę miałem ogromną przyjemność uczestniczyć w bluesowym święcie, jakim jest Rawa Blues Festival. To była prawdziwa, muzyczna uczta. Wśród wykonawców znaleźli się, The Daniel Castro Band klasyczny, piękny gitarowy blues. Danie Castro grał niemal magicznie. Chociaż największe wrażenie zrobił na mnie Victor Wainwright & The Train. To była prawdziwa petarda! Victor Wainwright szalał na scenie. To gejzer pozytywnej energii. To było coś niesamowitego. Kiedy później  na scenę wyszli najbardziej doświadczeni James Blood Ulmer Memphis Blood Blues Band feat. Vernon Reid, niestety pomimo wielkich umiejętności i doświadczenie, nie potrafili przebić się przez to, co stworzył Victor z kolegami. A na koniec wystąpiła, młodziutka, zaledwie 21 letnia Hannah Wicklund and The Steppin’ Stones. Dziewczyna pięknie śpiewała, nieźle wymiatała na gitarze, ale jakoś jej kompozycje mnie nie porwały. Niby fajne, bardziej rockowe niż bluesowe granie, ale w wolniejszych utworach, przynajmniej dla, było zbyt popowo. Bardzo cieszę się z tego, że wybraliśmy się na Rawę, to było bardzo pozytywne i przyjemne doświadczenie.

Nobel dla Olgi Tokarczuk

źródło: wikipedia

Pani Olgo gratuluję, ale przed wszystkim dziękuję. W końcu mogłem poczuć się dumny z tego, że mieszkam w Polsce. To wspaniałe, że w kraju „nosaczy”, gdzie szczytem mody są klapki i dresy, w kraju agresji i prostactwa, kraju którego przeszło 60% mieszkańców, nie sięga po żadną książkę, a słownik ograniczył się do zaledwie kilku słów zaczynających się na chu.., ku.. itp., powstają tak niezwykłe opowieści, które zostały docenione na świecie. Kiedy kilka godzin temu usłyszałem, że została Pani wyróżniona Noblem, poczułem się bardzo szczęśliwy. Jeszcze raz dziękuję!!!

Motyle wspomnienia

Za oknem szaro, deszczowo i chłodno. A jeszcze nie tak dawno, narzekałem na upał. Cóż, taka natura człowiecza, której ni jak nie dogodzisz. Na szczęście są zdjęcia, które przypominają jak było jeszcze dwa tygodnie temu, kiedy to w pewnym ogrodzie obserwowałem wygrzewające się w słońcu motyle z gatunku Vanessa atalanta (po naszemu rusałka admirał). Kiedy patrzę na te fotki od razu na serduchu robi mi się jakoś cieplej, powraca lato i dobry humor.