Miesiąc: Grudzień 2013

Paździerze 2013 cz. 2

Muzyka:

Pod względem muzycznym 2013 rok znacznie ustępuje poprzedniemu. Mimo to, znalazło się kilka dobrych płyt. Szkoda tylko, że ich autorami są starzy wyjadacze i w mijającym roku nie pojawiło się nic nowego, co by mnie porwało.

Naprawdę świetne płyty w tym roku wydali Davi Bowie (The Next Day) i Nick Cave (Push The Sky Away), ale naprawdę niesamowitą płytą była „Hesitation Marks” Nine Inch Nails, od trzech miesięcy nie potrafię się od niej oderwać. Najlepsza rzecz Trenta Reznora od czasu „The Fragile”. Z polskiej muzyki powaliła mnie płyta koncertowa Lao Che. Kilka wręcz genialnych interpretacji, kawałków, które przecież tak dobrze znam.


Do płyt, które sprawiły mi przyjemność, zaliczyć także można „Lighting Bolt” Pearl Jamu,  „Savages” w  wykonaniu Soulfly oraz „Matka, Dyn, Bóg”, Waglewskich, dzięki której, na której ojciec Waglewski wraz z synami udowadnia, że w tym kraju nie ma dla nich żadnej konkurencji.

Specjalnego Paździerza chciałbym przyznać tym wszystkim, którzy stali za wynalazkiem o nazwie e-papier. Jakoś nie potrafię sobie już wyobrazić życia bez mojego czytnika. Spośród masy gadżetów, które nas otaczają, ten został wymyślony właśnie dla mnie.

Na koniec jeszcze kilka rozczarowań, czyli Anty-Paździerze:

Jednym z największych rozczarowań był ostatni sezon „Dextera” z fatalnym zakończeniem. Jeden z moich ulubionych seriali został kompletnie zniszczony.

Do porażek 2013 r. zaliczyć także ostatnie płyty zespołów Strachy Na Lachy i Hunter. Oba zespoły wydały niezbyt poskładane płyty, nie mając dobrego materiału, pomysłu, bardzo się męczyłem słuchając tych albumów.

Najgorszą książką, jaką przyszło mi czytać w tym roku była „Pod Kopułą” Stephana Kinga. To była prawdziwa tortura, grube tomisko, z którego po wyrzuceniu rzeczy zbędnych pozostała by w miarę sensowna nowela.

Mam nadzieję, że rok 2014, będzie obfitował w udane, porywające moje serducho płyty, zmuszające do pracy zwoje mózgowe książki oraz pobudzające filmy.



Paździerze 2013 cz.1

To już ostatnie dni grudnia, więc czas na moje, subiektywne podsumowanie roku, czyli przyznanie Paździerzy za 2013.


Film

Nie wiem czy to przez masę filmów, jaką oglądam, czy też, przez faktyczny ich poziom, niewiele spośród nich pozostało mi w głowie. Z pewnością najlepszym filmem jaki widziałem jest „Django”. Tarantino wciąż zaskakuje, w genialny sposób przetwarzając to, co wytworzyła popkultura, ale ostatnim filmem pobił wszystkie swoje dotychczasowe dokonania. Na uwagę zasługują jeszcze „Operacja Argo”, „Iluzja”, która stanowi świetną rozrywkę. Do tej listy dodałbym jeszcze  „Grawitację”. Uwielbiam patrzeć na gwiazdy, więc film, dzięki któremu można było poczuć się niemal jak w przestrzeni kosmicznej, był dla mnie wspaniałym przeżyciem. Niezwykłe zdjęcia, a gdyby nie ta okropna Sandra Bullock, ofiara operacji plastycznych, można by było mówić o arcydziele.


W przeciwieństwie do zwykłych fabuł, udało mi się w mijającym roku zobaczyć kilaka naprawdę niezłych seriali. Najważniejszym z nich był „Breaking Bad”, aż trudno teraz wyobrazić sobie normalne funkcjonowanie bez porąbanego Mr. Whita. Do naprawdę świetnych seriali zaliczyć należy także „House of Cards” podobnie jak „Boss” odkrywający kulisy amerykańskiej demokracji, a co ważne pierwszy serial zrealizowany przez telewizję internetową. Już niedługo ukaże się druga, niestety finałowa seria, z doskonałym, demonicznym Kevinem Spaceym. Na uwagę zasługuje jeszcze „Newsroom”, który może jest zbyt idealistyczny, ale pokazuje czym powinny być media.

Do bardzo ciekawych serial należą także brytyjskie produkcje „Jekyll” oraz „Czarne lustra”, o których wcześniej już pisałem.

Książki:

Rok 2013 zamykam 59 przeczytanymi książkami. Wśród nich znalazło się kilka naprawdę niezłych. Prawdziwym odkryciem był dla mnie David Mitchell. Jego „Atlas chmur” był genialny, chociaż nieudolnie sfilmowany przez Wachowskich. Ale świetnymi powieściami są także „Sen numer 9” i przypominająca XIX wieczną klasykę „Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta”. Mitchell z pewnością należy do najlepszych współczesnych pisarzy.

Z książek, które w tym roku przeczytałem, najgłębiej utkwiła we mnie opowieść o niezwykłej przyjaźni człowieka ze zwierzęciem czyli „ Filozof i wilk” Marka Rowlandsa. To dowód na to, że kontakt ze zwierzakami jest dla naszego gatunku niezwykle ważny i może pozwolić nam na to by być lepszymi ludźmi. Coś o tym wiem, jako właściciel trzech zwierzaków. Zresztą, należałoby się zastanowić nad tym, na ile one należą do mnie, a na ile, to ja jestem ich własnością.

Ogromne wrażenie zrobił na mnie także „Pan Lodowego Ogrodu” Jarosława Grzędowicza. Niesamowita powieść łącząca ze sobą SF i fantasty. Bogaty świat, świetne pomysły i cztery tomy doskonałej literatury.


Do ważnych książek zaliczyć także muszę „Trębacz z Tembisy. Droga do Mandeli” oraz „Szczęsliwa ziemia” Łukasza Orbitowskiegio, ale o tych książkach już wcześniej wspominałem…

CDN



Wyzwolić zło

Jedną z cech naszego gatunku jest to, że jesteśmy zdolni do największych podłości. Zło tkwi w każdym z nas i wystarczą odpowiednie warunki, jeden impuls, by nami zawładnęło. Ludzie mordują, niszczą innych, oszukują, są w stanie zrobić wszystko, jeśli tylko będą mieć z tego korzyść.

Właśnie obejrzałem ostatni odcinek serialu „Breaking Bad”, którego twórcy zrobili coś na kształt symulacji, przemiany zwykłego, wręcz nudnego faceta w potwora. Wszystko zaczęło się od tego, że główny bohater Walter White, nauczyciel chemii, dowiaduje się, że ma raka z niewielką szansą na przeżycie. By zapewnić byt swojej rodzinie, postanawia, wykorzystać swoją wiedzę i „gotować” metaamfetaminę. Prosty plan okaże się nie tak znowu łatwy w realizacji. By osiągnąć zakładany cel,  Pan White, będzie musiał złamać kolejne ograniczenia prawne, moralne, ludzkie. Wystawiany na kolejne próby i pokusy ulegnie ogromnej przemianie, niszcząc wszystkich i wszystko, co znajdzie się w pobliżu.

„Breaking Bad” to z pewnością jeden z najlepszych seriali, jakie miałem przyjemność oglądać. Świetnie zrealizowany, niesamowicie wciągający. Jego ogromną zaletą jest to, że został bardzo dobrze zagrany. Poszczególne postacie zostały dokładnie i przekonywująco zbudowane. Nie było tam źle dobranych aktorów. Sezon 4 był wręcz genialny. Mój entuzjazm został nieco schłodzony ostatnim sezonem. Na siłę rozciągnięty, momentami wręcz nudny. Gdyby skrócić go o kilka odcinków, całości wyszłoby to na dobre. Na szczęście w połowie serii doszło do przełomu i wówczas oglądało się z zapartym tchem, aż do wielkiego finału, który z pewnością nie rozczarowuje, a co najważniejsze nie pozwala już kontynuować serialu, co mogłoby mu tylko zaszkodzić.

Zło tkwi w każdym z nas i dobrze by było, żeby pozostało  głęboko schowane.



Bez zimy da się żyć…

Należę do tych nielicznych, którzy za zimą wcale nie tęsknią. Z dwojga złego, wolę żeby było tak jak w ostatnich tygodniach. Kilka stopni Celsjusza powyżej zera i słońce. Zimne, lecz rześkie poranki są znacznie przyjemniejsze niż poranne przerzucanie śniegu. Mniej wydaje się na ogrzewanie, a spacery z psem mogą być znacznie dłuższe. A i fizycznie czuję się całkiem nieźle, puki co, nie pojawiło się jeszcze zimowe zmęczenie. No nie można przecież zapomnieć o tych wspaniałych, zapierających dech w piersi, zachodach słońca. Oby tak zostało do wiosny. Bez zimy da się żyć i to całkiem nieźle. W sumie to znacznie lepiej, niż z tą dziwną porą roku, która do niczego potrzebna nam nie jest, a potrafi nieźle się dać we znaki, zwłaszcza, gdy podobnie jak ta ostatnia, trwa do kwietnia.

Więc, przeciwnie niż wielu innych, nie wyglądam z utęsknieniem przyjścia zimy, zamiast tego cieszę się każdym dniem, który mija bez niej.

 

Widok z Góry św. Anny na Pradziada i Sudety Wschodnie

 

 

 

 

 

 

 



Listy ratują życie – Maraton Amnesty International

 

Jak co roku w grudniu trzynasty już raz, Amnesty International organizuje Maraton Pisania Listów w obronie więźniów sumienia. I jak co roku zachęcam do przyłączenie się do tej akcji. Nas właściwie nic to nie kosztuje. Wystarczy jedynie, poświęcić kilka minut własnego czasu.  Dzięki temu możemy realnie wpłynąć na czyjś los. To naprawdę działa. Więcej o akcji i jej bohaterach na stronie Amnesty International.

Napisz list – zmień ich życie!