Miesiąc: Marzec 2019

Krótko o… książkach cz. 11

Mary Winifred Beard, SPQR. Historia Rzymu

Jakoś niespecjalnie przepadam za historią starożytną. Jednak, czytając SPQR. Historia Rzymu, przekonałem się o tym, że był to naprawdę fascynujący okres w dziejach. Książka Mary Beard to nie spis dat i stojących za nimi wydarzeń, to przede wszystkim opowieść o niewielkim mieście w Italii, które rozrosło się w ogromne imperium, które do dnia dzisiejszego, czyli półtora tysiąclecia po jego zniknięciu, wywiera wpływ na naszą cywilizację. Autorka napisała fascynujący esej historyczny o niezwykłym mieście. Ogromną zaletą tej książki są przytaczane przez autorkę źródła, zarówno te pisane, jaki materialne oraz ich wnikliwa analiza. I pomimo tego, że SPQR. Historia Rzymu została napisana przez wybitnego naukowca, czyta się ją, jak najlepszą powieść. Polecam tę książkę każdemu, nie tylko miłośnikom historii, ale przede wszystkim tym, którzy cenią sobie porządną opowieść, tym cenniejszą, że wszystko co zostało tu opisane zdarzyło się naprawdę.

Krótko o… płytach cz. 6, czyli starzy wyjadacze pokazują, jak się robi muzykę

Dream Theater – Distance Over Time

Po niezbyt udanej płycie sprzed trzech lat, panowie z Dream Theater bardzo przyłożyli się do pracy i zafundowali nam naprawdę dobry album. Muzycznie jest tu pełno niezwykłych smaczków. To nie tylko progresyw, ale jest tutaj wiele z brytyjskiego heavy metalu, czy patentów, których nie powstydziłby się z Tool, czy Metallica. Są piękne, kwieciste solówki i świetny bas. Tylko perkusja brzmi jakoś sztucznie. No i wokal, jak dla mnie głos Jamesa LaBrie nie pasuje do tej muzyki, za bardzo ją łagodzi. Ale i tak warto posłuchać Distance Over Time, bo to naprawdę ciekawa, muzyczna podróż.

Overkill – The Wings of War

Dziewiętnasty krążek Overkill to powrót tej kapeli do korzeni, czyli wspaniale zagrany trash metal. Nie potrzeba żadnych eksperymentów, kiedy ma się takich muzyków. Świetny bas i rewelacyjna perkusja. A do tego wszystkiego jeszcze niezniszczalny głos Bobby’ego „Blitz” Ellsworth’a. Każdy kto lubi prawdziwy metal bez zbędnych udziwnień, powinien posłuchać The Wings of War

Voo Voo – Za niebawem

A teraz coś z nie metalowej beczki. Za niebawem zespołu Voo Voo to bardzo udana płyta. Lekko jazzująca i bardzo rytmiczna, pełna wspaniałych dźwięków. Do tego świetnie brzmiąca, a wszystko to jeszcze przyozdobione bardzo mądrymi tekstami. Już sam pierwszy utwór Niespiesznie 1, 2, sprawia, że od samego początku zaczyna się z tą płytą płynąć. Waglewski jest w świetnej formie, swoją muzyką i tekstami może zawstydzić tych wszystkich plastikowych Zalewskich i Podsiadłówh

Już za chwilę, już za momencik…

Już za chwilę, już za momencik przyroda eksploduje swoją życiową energią. Już nie mogę doczekać się momentu, kiedy zrobi się zielono. Myślę, że nie tylko ja, bo kiedy wychodzę na pobliskie łąki słyszę niecierpliwy śpiew skowronków. A moment ten jest bardzo blisko, wystarczy uważnie rozejrzeć

Zakwitły Krogulce

Cytując pewnego klasyka: „Jak pięknie zakwitły krogulce”. Ale tak serio, krokusy w rozkwicie, na krzewach pojawiają się pierwsze zielone zalążki, a nad łąkami wiszą, wyśpiewując swoje radosne pieśni skowronki. Jednym słowem WIOSANA!!! Bardzo się z tego cieszę, bo chociaż zima w tym roku nie była ciężka, ale ta pora roku zawsze jest bardzo męcząca. Tęsknię za zielenią, słońcem i ciepłem i mam nadzieję, że tegoroczna wiosna będzie nimi wypełniona.

Krótko o… serialach cz. 6

Pod numerem 9

Angielski serial, którego twórcami są Steve Pemberton i Reece Shearsmith. Obaj panowie stanowią także wspólnym mianownik, wszystkich kolejnych odcinków. A każdy z nich to osobna, zamknięta historia, którą poza dwoma aktorami – scenarzystami, łączy jeszcze, tajemniczy numer 9. Angielski humor połączony z niesamowitą wyobraźnią i kreatywnością twórców serialu. I szkoda tylko, że każdy sezon to zaledwie 6 odcinków (w sumie 4 sezony to 24 historie), no ale angielskie seriale tak już mają.   

Luther – sezon 5

Luther kilka lat temu wywarł na mnie ogromne wrażenie. Nic więc dziwnego, że kiedy usłyszałem, że BBC przygotowuje kontynuację, z niecierpliwości przebierałem nogami, by móc jak najszybciej zobaczyć jego piątą odsłonę. I niestety nie warto było. Jedynymi zaletami filmu są zdjęcia, które tworzą mroczny klimat oraz Idris Elba, wciąż doskonały w tytułowej roli. Serial ma wyjątkowo kulawy scenariusz. Nie dość, że kolejne sceny są dosyć przewidywalne, to pojawia się wiele luk logicznych, czy sytuacji wręcz absurdalnych. Każda kolejna minuta sprawiała, że chciało mi się coraz bardziej wyć. Dlaczego?

Legion – sezon 2

Legion ma bardzo niewiele wspólnego ze swoim komiksowym pierwowzorem. David Haller zafundował nam podróż w ludzki umysł, cały czas serwując nam zaskakujące przemyślenia na temat jego funkcjonowania. A przy okazji przez cały czas nieźle miesza w naszych głowach. Są chwile, kiedy naprawdę trudno zorientować co dzieje się jedynie w głowie bohaterów, a co jest rzeczywistością. No i jeszcze świetna postać Farouka, czarnego charakteru. A do tego wszystkiego film jest wspaniały pod względem wizualnym. Nie mogę doczekać się kolejnej odsłony, bo naprawdę ciekawie zrobiło się na samym końcu. Legion to serial bardzo ciekawy, David Haller wykreował niezwykle wciągający świat, może odjechany, ale przynajmniej nie sposób się nudzić.

Fotograficzne niespodzianki

Czasami robiąc zdjęcia, niezbyt dokładnie się im przyglądam. Wrzucam je do komputera i przypominam sobie o nich dopiero, kiedy odpalam Lightroom. Mogą się wówczas zdarzyć niespodzianki. Takie jak ta, kiedy przelatujący gdzieś w oddali myszołów okazał się bielikiem. Albo kiedy dostrzegłem, że poza stadem kaczek, które próbowałem podejść, na powalonym konarze siedział sobie kormoran (a przynajmniej tak mi się wydaje, że to ten ptak). I księżyc całkiem ładnie mi wyszedł podczas ostatniej pełni. A śpiący Dylek z wystawionym kiełkiem, po prostu rozwala. Lubię takie niespodziewanki.