Krótko o… płytach cz. 5

Nocny Kochanek – Randka w ciemność

To już trzecia randka z Nocnym Kochankiem. I podobnie jak dwie poprzednie, była bardzo udana. Można powiedzieć, że byliśmy bardzo blisko „trzeciej bazy”. Muzycznie – super, heavy metal na najwyższym poziomie. Chłopaki po prostu wymiatają, a dopóki grali wyłącznie pod nazwą Night Mistress, byli jednym z bardzo wielu metalowych zespołów. Kiedy jednak podeszli do muzyki na sposób czeski, czyli zaczęli tworzyć po polsku (mówiąc „po czesku” – mam na myśli zastępowanie angielskiego, językiem narodowym), udało im się osiągnąć całkiem spory sukces, jak na ten gatunek muzyczny. Teksty są świetne, to całkiem niezły przelew z metalu i całej metalowej subkultury, najdosadniej w utworze Czarna Czerń „Serce Mam Czarne Bardziej Niż Smoła/Czarniejsze Jest Od Michaela Jacksona/Czarne Mam Myśli i Humor Mam Czarny/Trochę Dla Jaj, a Trochę Na Żarty/Film Każdy Obejrzę, Gdy Jest Czarno-Biały/Chociaż Mnie Wkurwia, Że Jest Tam Też Biały/Słucham Namiętnie Czarnego Metalu/Nie Jestem Gejem, a śnię o Nergalu”

 Z kolei w kawałku Dr O. Ngal, chłopaki śmieją się z polskich konowałów, których znajomość medycyny kończy się na tym, że rzeczony lekarz zna „…dr Quinn i Doctor Honoris Causa dr Oetkera i dr House’a…”.

Są na tej płycie także spokojniejsze kawałki, jak Koń na Białym Rycerzu, czyli opowieść o księżniczce zamkniętej w wieży, do której zbliża się…, ale nie uprzedzajmy wypadków. Jest tu także klasyczna, chwytająca za serce, metalowa ballada Andrzela

A to tylko kilka spośród jedenastu, cudnych muzycznych opowieści przygotowanych przez Nocnego Kochanka. A tak na marginesie, bardzo się cieszę, że 1 maja będę mógł zobaczyć, a przede wszystkim, usłyszeć Nocnego Kochanka na żywo.

Truchło Strzygi – Pora Umierać

A jeśli już jesteśmy przy muzyce metalowej z przymrużeniem oka, to koniecznie muszę wspomnieć o płycie Pora Umierać kapeli Truchło Strzygi. Już sama nazwa sprawiła, że zapragnąłem tego posłuchać, a do tego jeszcze cudnie prymitywna okładka, która kojarzy się z wydawnictwami podziemnymi z początku lat 90-tych. Do tego jeszcze tytuły utworów (Apokaliptyczny Młot (Obliteracja Poprzez Życie), Sadystyczny Masowy Mord, Tu Gdzie Czarna Zorza Płonie). A muzycznie? Coś wspaniałego, z jednej strony bleck metal, ale połączony z punkowym brudem i prymitywizmem i wszystko to zlewa się w jedną, bardzo przemyślaną całość. Naprawdę ciekawa rzecz

Reklama dźwignią handlu!!!

The Michel Petrucciani Trio – One Night in Karlsruhe (Live)

Na płyta, która niczego nie udaje. The Michel Petrucciani Trio to 100% fantastycznie zagranego jazzu. Muzyka w sam raz na taki pochmurny dzień jak dzisiejszy. A, że nagrania pochodzą z koncertu, to jeszcze lepiej włączyć sobie ją wieczorem, przy jakimś słabym oświetleniu i poczuć się jak w zadymionym nowojorskim klubie. Warto dać się pochłonąć tej niesamowitej muzyce.

To nagranie z innego koncertu, ale także warto posłuchać i chociaż w części oddaje klimat z One Night in Karlsruhe

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s